wtorek, 29 lipca 2014

Pielęgnacja włosów - łysienie androgenowe

  Wspominałam już nie raz o moim wypadaniu włosów.
[Co to jest DHT i dlaczego pozbawia nas włosów]
[3 kroki do zdrowych włosów]
Dostaję sporo maili na temat - co robić? Nie podejrzewałam, że łysienie androgenowe dotyczy tylu osób. W moim otoczeniu nikt nie ma problemu z włosami, a jednak jest to problem powszechniejszy, niż mi się wydawało.

  U mnie problem nie dotyczy tylko androgenów, które są minimalnie podwyższone, ale także tarczycy i nadnerczy. Mam włosy szybko przetłuszczające się (myję je codziennie - przetrzymywanie w moim wypadku nic nie dawało, jedynie ratował je androcur - wtedy mogłam myć spokojnie co 2-3 dni, ale nie zamierzam już pakować w siebie takiej chemii). Nie stosuję nic co wysusza skórę głowy- mam na myśli toniki, wcierki i szampony na przetłuszczanie, staram się nie przeciążać włosów treściwymi maskami i odżywkami, stawiam na dobre oczyszczenie skóry głowy (oprócz szamponu od czasu do czasu robię peeling skalpu z cukru i szamponu, wcieram pastę z wody i sody oczyszczonej (dobrze oczyszcza), a także myję włosy naturalną glinką  - reguluje pracę gruczołów łojowych i oczyszcza) i nawilżenie (maski, odżywki, oleje).


 Moje włosy wypadają w różnych ilościach - raz więcej, raz mniej. Co najśmieszniejsze przy myciu wypada mi ich może 2. Słownie: 2 sztuki.

Niestety po wyschnięciu i rozczesaniu ilości są straszne. W dodatku w ciągu dnia zostają wszędzie- na ubraniach, dywanie... Naprawdę nie wiem, ile wypada mi ich dziennie bo nie wiem jak mam to policzyć... Podziwiam dziewczyny, które to robią. Musiałabym zbierać włosy z podłogi, wyciągać z odpływu, liczyć te ze swetra i ze szczotki... no jakoś tego nie widzę.

A więc, co aktualnie robię, aby wspomóc moje dwa włosy na krzyż? ;D
  • Pierwszy produkt - Spectral DNC-N. Zużyłam już chyba 5 butelek i na prawdę na mnie działa. Skończył mi się miesiąc temu, niestety nie miałam pieniędzy (zainwestowałam w suplementy), żeby kupić kolejną. W rezultacie przeżywam znowu koszmar, wypada mi 2 razy więcej włosów... Ale nie ma się co załamywać, ważne, że działa i bez wyrzutów sumienia kupię kolejną butelkę.
Ma świetny skład:
Deionized water, hydrolyzed lupine protein, Panax ginseng root extract, Nanoxidil (5%), adenosine, butylene glycol, Aminexil, arginine, phospholipids (Nanosomes), acetyl tyrosine, PPG-26-buteth-26, Arctium majus root extract, hydrolyzed soy protein, procyanidin B-2, polyquaternium-11, PEG-40 hydrogenated castor oil, PEG 12 dimethicone, cetrimonium chloride, calcium pantothenate, apigenin, ethanol, isolaureth-6, zinc gluconate, taurine, prezatide copper acetate (copper peptide), niacinamide, oleanolic acid, ornithine HCl, citrulline, retinol, glucosamine HCl, propylene glycol, PEG-8 dimethicone, T-flavanone, biotinoyl tripeptide, biotin, isolaureth-6, dimethiconol, silicone quaternium-2 panthenol succinate.

Zawiera nanoxidil, który daje podobno lepsze rezultaty niż minoxidil - nigdy nie stosowałam i nie mam porównania (loxon, piloxidil, rogaine). W składzie zawiera także aminexil pomocny w walce z łysieniem, adenozyne, arginine- aminokwasy wspomagające wzrost włosa, cynk, biotynę, taurynę, żeń-szeń, cytrulinę, retinol, peptydy miedzi, niacynamid - czyli witaminę B2, fosfolipidy w postaci nanosomów (mniejszych i lepiej przyswajalnych cząsteczek).

Istnieje także spectral DNC RS i spcetral F7, ale nie testowałam, nie są one przeznaczone konkretnie do leczenia łysienia androgenowego. Spectral kupuję na allegro (ok 120 zł), można dostać go także w sklepach on line.  






  • Kolejna wcierka- tym razem DIY - wierzbownica i pokrzywa. W przerwie bez spectralu chciałam stworzyć sobie coś naturalnego, szybkiego i skutecznego i pomyślałam o pokrzywie stosowanej zewnętrznie. W aptece znalazłam także nasiona kozieradki i wierzbownicę. Pokrzywa zawiera sporo witamin i minerałów, blokuje także konwersję testosteronu do dihydrotestosteronu (DHT) odpowiedzialnego za łysienie androgenowe. Bardzo dobre rezultaty uzyskałam pijąc napar pokrzywy przez 3 miesiące - mnóstwo baby hair, więc pomyślałam o zastosowaniu jej tym razem zewnętrznie. Można także kupić gotowy sok z pokrzywy i wcierać w skalp (skórę głowy). Wierzbownica to kolejne zioło znane z blokowania DHT, nie wiem, czy zewnętrznie też działa, ale postanowiłam dodać do mieszanki. Do tego znana chyba wszystkim włosomaniaczkom - kozieradka [więcej o kozieradce na blogu anwen] 


(butelka z atomizerem z rossmanna- wiem, że najlepiej jest przechowywać w szkle, ale niestety wszystkie moje szklane pojemniki są zajęte:<)

Jak sporządziłam wcierkę?
Do dużego kubka nasypałam:
1,5 łyżki suszu z pokrzywy
łyżkę suszu z wierzbownicy 
łyżkę zmielonych nasion kozieradki
Wszystko zalałam wrzątkiem i parzyłam ok 25 min.
Po ostygnięciu odcedziłam i przelałam do buteleczki z atomizerem - najlepiej szklanej. Na koniec dodałam 4 krople konserwantu, abym nie musiała trzymać wcierki w lodówce (za pewne wtedy nie stosowałabym jej tak regularnie...). Bez konserwantu wcierka może stać do tygodnia w lodówce (trzeba zrobić nową porcję), z dodatkiem - dosyć długo - kilka miesięcy poza lodówką. Warto jednak pamiętać, że im świeższa wcierka tym więcej ma w sobie witamin i minerałów. Używam jej ok 2-3 razy dziennie masując przy tym skórę głowy. Efekty? Średnie. Niby coś pomaga, ale takich spektakularnych efektów jak po spectralu - nie widać. Aczkolwiek zastanawiam się nad zakupem paru liposomów i ekstraktów ze strony zrobsobiekrem.pl i dodaniu do wcierki.
[konserwant, którego użyłam - zróbsobiekrem.pl]




  • Włosy czeszę tangle teezerem.
Tangle teezer to jedyna szczotka, którą potrafię rozczesać moje hm, dwa włosy na krzyż. Opinie są podzielone, mi jednak służy świetnie, choć czas wymienić na nową. Wstyd ją pokazywać, ząbki wygięte każdy w inną stronę ;D. Kupiłam ją bardzo dawno, chyba z 5 lat temu, kiedy jeszcze nie miałam problemów z wypadaniem i kosztowała ona dosyć dużo - ok 60-70 zł i była trudno dostępna. Aktualnie można dostać ją w hebe za o połowę mniejszą cenę. Pojawiły się także podróbki - z ciekawości kupiłam tą z biedronki, która była w sprzedaży razem z jakimiś marnymi tabletkami. Niestety dużo gorzej się nią rozczesuje, bardziej ciągnie włosy, nie mniej jednak wciąż rozczesuje się nią lepiej od tradycyjnej szczotki. Dobrze spisuje się do masowania skóry głowy. Testowałam kiedyś także szczotkę z włosów dzika -również ciężko mi było nią rozczesywać włosy (zawsze kilka się wyrwało  i mocno je ciągnęła), chociaż były po niej bardziej miękkie, gładkie, sypkie.
 Oprócz tangle teezer, do masażu skóry głowy używam takiego czegoś:


 Poprawia ukrwienie skóry głowy, pobudza cebulki do wzrostu i unosi włosy u nasady. Najlepszy efekt (tzn. najprzyjemniejszy) jest wtedy, kiedy poprosicie kogoś o wykonanie  masażu ^^ 
Masaż palcami wykonuje podczas mycia włosów - każdej włosomaniaczce powinno wejść to w nawyk. Szczególnie jeśli macie przetłuszczające się włosy - trzeba dobrze oczyścić skórę, aby brud zlepiony łojem nie blokował gruczołów, bo to również prowadzi to nadmiernego wypadania.
  • Szampony, odżywki, które stosuję - chociaż czasami mam ochotę przestać robić cokolwiek i jestem załamana swoimi włosami, to jednak zdaje sobie sprawę, że gdyby nie odpowiednia pielęgnacja moje włosy wyglądałyby dużo gorzej- byłyby suche, matowe, zbijałby się w strąki, u nasady byłyby bardziej tłuste i oklapnięte.
O kosmetykach, jakich używam, pisałam już w dziale [pielęgnacja i kosmetyki] 
Aktualnie jest to:


 szampon do włosów matowych i zniszczonych morela i pszenica, Alterra


 mydło marsylskie
SKŁAD: sodium olivate, sodium palmate, aqua, sodium palm kernelate or sodium cocoate, sodium chloride, sodium hydroxyde
Naturalne mydło o prostym składzie, w 72% składa się z oliwy z oliwek. Używam zarówno do włosów jak i całego ciała, higieny intymnej.

 maska nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych, Granat i Aloes, Alterra

Garnier Naturalna Pielęgnacja [Ultra Doux], 
Odżywka do włosów suchych i zniszczonych Awokado i masło karité

 maska z żółtka- raz na jakiś czas stosuję taką maskę z dodatkiem żółtka- jest zdecydowanie najlepsza, a próbowałam wiele- z awokado, banana, jogurtu- do żółtka dodaje inną, gotową maskę lub odżywkę (najczęściej gloria) - aby się lepiej rozprowadzało, olej rycynowy lub kokosowy, sok z cytryny - nakładam na około godzinę pod czepek i ciepły ręcznik

ulubiony czepek ;D


  • 100% naturalny olejek arganowy - jak rozprowadzam go na włosach? Do małej buteleczki z atomizerem nalałam trochę wody (najlepiej demineralizowanej, do kupienia na stacjach benzynowych i supermarketach 1l- 2 zł) i wkraplam około łyżkę olejku (można użyć dowolnego, np. rycynowego, nie nadają się tylko stałe np. kokosowy). Przed użyciem mocno wstrząsamy i spryskujemy obficie całe włosy lub tylko końcówki. Dużo wygodniejsze od tradycyjnego olejowania włosów. Związuje włosy w kok i chodzę z takimi tłustymi włosami kilka godzin, kiedy nigdzie nie muszę wychodzić.
woda z olejem arganowym
  •  Kompleks witamin B. Wzmacnia włosy i paznokcie. Nie polecam tych aptecznych za ~5 zł, mają słabe składy (dodatki cukru, barwników, wypełniaczy) i niskie dawki. Dobre kompleksy o dawkach 100-1000 % i przyswajalnych formach można dostać przez internet i w dobrych aptekach.


  • glinka spożywcza - kiedy mamy zanieczyszczony organizm (a każdy w jakimś stopniu ma) - metale ciężkie (rtęć - bardzo toksyczny metal, niszczy komórki nerwowe w mózgu, rdzeniu kręgowym, obecna w polskich szczepionkach [dzieci nieszczepione są zdrowsze od szczepionych - potwierdzone naukowo -link] -niestety ja byłam szczepiona i bardzo tego żałuję, ale byłam dzieckiem i nie miałam na to wpływu, jestem w 100% pewna, że miało to wpływ na moje zdrowie teraz + dużo stresu w domu rodzinnym, inne metale ciężkie: ołów, kadm - skażona jest np. gleba na której uprawione są warzywa), pestycydy i inne środki ochrony roślin, antybiotyki i hormony w mięsie (kurczak, indyk, wołowina, wieprzowina), BPA w opakowaniach na kosmetyki i plastikowych pojemnikach na żywność (co teraz nie jest pakowane w plastik?), "chemikalia" w płynach do mycia naczyń, proszki do prania, wszelkie środki czystości z chlorem, domestosy, kostki do WC, pasty do zębów z fluorem, tabletki antykoncepcyjne, spaliny, leki na ból głowy, brzucha, katar, przeziębienie, antybiotyki, suplementy diety ze sztucznymi witaminami, cukrem, modyfikowaną soją, cukier i sól dodawana do 90% żywności w supermarketach - w XXI wieku jesteśmy atakowani toksynami z każdej strony i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy- wszystko stało się łatwo dostępne, dobrze rozreklamowane, i popularnie stosowane przez naszych znajomych, rodzinę, przez co uważamy to za naturalne i normalne. Tymczasem toksyny krążące w naszym organizmie osłabiają go, m.in. zmuszają wątrobę do dodatkowej pracy -staje się coraz mniej sprawna, obniżają naszą odporność, niszczą komórki nerwowe, mamy problemy ze snem i koncentracją, pozbawiają nas witamin i minerałów, obniżają sprawność układu trawiennego - mają pośrednio ogromny wpływ na stan naszych włosów i skóry. Wiele osób po prawidłowym detoksie odzyskuje czystą i promienną skórę, znika opuchnięcie i zasinienie pod oczami, włosy zaczynają szybko rosnąć, staję się błyszczące, sypkie, rośnie dużo nowych, wraca równowaga hormonalna, chroniczne choroby przechodzą w stan remisji. Detoks to temat na osobny, długi post : ) Jak używam glinki spożywczej - pisałam o niej [tutaj]


  • domowy rosół na kościach (bez kostki rosołowej- same warzywa, przyprawy i kości)


      Najbardziej naturalny, super odżywczy sposób na piękną skórę, włosy i paznokcie - bogaty w witaminy, minerały, aminokwasy- naturalny kolagen i żelatyna mają świetny wpływ na włosy. O rosole wspominałam w [tym] i [tym] poście.
CZYTAJ DALEJ
niedziela, 27 lipca 2014

Zmęczony? 10 najczęstszych powodów

  Jesteś wiecznie zmęczony, najchętniej przespałbyś cały dzień, nie masz na nic siły, motywacji do działania, tylko marzysz, ale nie potrafisz nic zrealizować? nie możesz się skoncentrować? 10 najczęstszych powodów chronicznego zmęczenia:



1.Zmęczenie to częsty objaw niedoczynności tarczycy. [Jak interpretować wyniki badań tarczycowych?]
 Senność too objaw niskiego ft3 (poniżej 50% normy, kalkulator po lewej stronie).

2.Zmęczenie to objaw wysokich przeciwciał, ataku autoimmunologicznego - w przypadku chorób takich jak RZS, Graves-Basedow, Hashimoto - kiedy nie eliminujemy produktów, które nam szkodzą, mamy niedobory witamin i minerałów, nieszczelne jelito, jemy za dużo węglowodanów, za mało białka, za mało tłuszczów, za dużo cukru i soli, za mało śpimy, za małą dawkę euthyroxu - zwiększamy atak przeciwciał na własne tkanki

3.Brak sił to także objaw nietolerancji pokarmowych, o których nie wiemy, bo skoro po godzinie od zjedzenia bułki nic nam nie jest, to gluten nam nie szkodzi- nic bardziej mylnego, dane grupy produktów należy odstawić na min 30 dni i wprowadzić ponownie obserwując reakcję organizmu - przede wszystkim gluten, nabiał, w następnej kolejności zboża (kasze, ryż) + kawa i kakao, ziarna, pestki i orzechy

4. Słaba koncentracja to także płytki oddech (należy ćwiczyć przeponę) i płytki sen - zasypiamy po północy, w pomieszczeniu do którego wpada światło z ulicy, otacza nas światło urządzeń elektrycznych (wystarczą małe kontrolki), zasypiamy w hałasie- pracujące urządzenia, samochody na ulicy, do późna korzystamy z laptopa, telewizora i telefonu, przed snem analizujemy dzień, martwimy się kolejnym zamiast się zrelaksować i wyciszyć
[Jak poprawić jakość snu? tlustezycie.com]
[Co się dzieje w organizmie, gdy brakuje snu? tlustezycie.com]

5. Chroniczne zmęczenie spowodowane jest często niskim poziomem witaminy B12 i/lub D3 (badanie witaminy D25OH)

6. Brak motywacji, sił, chęci do realizacji wyznaczonych sobie zadań to kiepskie trawienie i zaparcia. Komu by się chciało spełniać marzenia mając w sobie tyle toksyn, które spowalniają nasze reakcje, zanieczyszczają myśli, hamują produkcję hormonów szczęścia...Kiedy boli nas brzuch, mamy wzdęcia, przelewania, bulgotanie - myśli tylko o tym, żeby znaleźć się we własnym domu. Piszę bardzo skrótowo, ale mam nadzieję, że zainteresowani danym problemem poszerzą swoją wiedzę na ten temat.

7.Niedożywienie - mała podaż witamin, minerałów (surowe warzywa i owoce, gotowane na parze warzywa i owoce), białka, tłuszcze (ryby, mięso, podroby- serca, wątróbka, rosół na kościach, masło ghee, olej kokosowy, kokos, awokado) w wyniku spożywania mocno przetworzonej żywności (brak w niej enzymów, mikro i makroelementów potrzebnych do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego i trawiennego, a co za tym idzie- MÓZGU): paluszki, krakersy, ciastka, wafelki, chleb, makaron, bułki, drożdżówki, jogurty, mleko, sztuczne aromaty, barwniki, konserwanty, spulchniacze, utwardzone tłuszcze, oleje roślinne: rzepakowy, słonecznikowy, lniany, szynki, frankfurterki, kiełbasy, parówki, pizza, zapiekanka, kebab, margaryna, pasteryzowane 100% soki, kolorowe napoje pseudo owocowe, soki typu kubuś, soki ze sztucznymi witaminami - słabo je przyswajamy, to samo: sztuczne witaminy w suplementach z apteki

8.Zamartwienie się co powiedzą inni -hamowanie się przed realizacją marzeń- to źródło stresu dla organizmu, umysłu, źródło naszej niechęci, braku zapału, niepotrzebne zaprzątanie sobie głowy i pozwalanie komuś na zepsucie naszych marzeń- jeśli chcemy nosić kapelusze, kolorowe rajstopy, wyjechać do Moskwy, zwiedzić Kanadę, jeść zdrowo (ludzie potrafią nieźle Cię za to zjechać, twierdząc, że życie jest jedno i nie warto być w nim zdrowym), mieć bladą skórę, tatuaż na łydce, tunele w uszach, białe soczewki, fioletowe włosy, neonowe paznokcie w groszki- róbmy to! ;)
[Zawsze będą mieć "ale". Idź do przodu. - aniamaluje.com]

9.Niski poziom żelaza i ferrytyny (poniżej 50% normy)

10. Wyczerpane nadnercza - diagnoza jest niestety trudna, especially in POLAND
O nadnerczach pisałam [tutaj] i [tutaj]
CZYTAJ DALEJ
wtorek, 22 lipca 2014

Tarczyca, a trawienie i kwas solny

   Niestety problem z niedoczynnością tarczycy to nie tylko problem jednego naszego narządu, który wydziela za mało hormonów - często złe leczenie (za niska dawka euthyroxu) niesie za sobą lawinę innych dolegliwości, na które lekarze nie zwracają uwagi. Wspominałam już, że mając niedoczynność tarczycy należy sprawdzić poziom witaminy B12, D3 i żelaza, a także częsty jest "niedobór" kwasu solnego i pojawia się "słabe" trawienie. 

Tarczyca produkuje hormony, które pośrednio wpływają na poziom energii fizycznej i psychicznej, poziom koncentracji, metabolizm, stan włosów, skóry, paznokci, owulacje u kobiet - i wiele wiele innych. Zbyt niski poziom hormonów (ft3 i ft4 poniżej 50-100 % normy - sprawa indywidualna) prowadzi do powolnego "niszczenia" organizmu- zbyt mała ilość kwasu solnego powoduje złe trawienie dostarczonego pokarmu, nieszczelność jelit, wzdęcia, bóle, zaparcia i inne przykre objawy ze strony przewodu pokarmowego. Słabe jelita to słaba absorpcja witamin i minerałów, a więc słabsza kondycja włosów i paznokci. Do tego często jesteśmy leczeni polprazolem czy innym lekiem IPP, który tylko dolewa oliwy do ognia. Słabe jelita to także depresje, problem z koncentracją, ponieważ dobre trawienie to dobre samopoczucie, a w jelitach wytwarzana jest np. serotonina- hormon szczęścia, neuroprzekaźnik.

  Jednym z problemów, na które na pewno należy zwrócić uwagę mając niedoczynność tarczycy jest odpowiednia ilość kwasu solnego, wydzielanego przez żołądek.



 Objawy niskiego kwasu solnego:
-zgaga
-niestrawności
-niestrawione resztki pokarmowe w kale
-zaparcia
-wzdęcia
-rozdrażnienie, depresja
-nietolerancje pokarmowe
-wrzody żołądka 

A co za tym idzie:
-przerost candidy
-pasożyty 
-wypadające włosy i słabe paznokcie 
-niski poziom witaminy B12
-trądzik, egzema

Co powoduje niską ilość wydzielanego kwasu?
-STRES -przede wszystkim
-przetworzona dieta: kolorowe napoje gazowane, krakersy, paluszki, chipsy, wędliny, kiełbasy, parówki, frankfurterki, pieczywo- chleb, bułki, drożdżówki, cukierki, batoniki, pączki etc.
-tabletki antykoncepcyjne
-leki IPP np. polprazol
-antybiotyki
-alkohol
-papierosy



 Kiedy do żołądka trafia pokarm, wydziela on automatycznie kwas solny. Pod wpływem tego kwasu, pepsynogen obecny w soku żołądkowym zostaje przekształcony do pepsyny, która powoduje rozpad białka na proteiny, a następnie na aminokwasy. Aminokwasy są potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, niektórych z nich nasz organizm nie jest w stanie wytworzyć sam (aminokwasy egzogenne). 

Aminokwasy takie np. walina, leucyna, izoleucyna pobudzają syntezę białek, zwiększają wydzielanie niektórych hormonów anabolicznych.
Tryptofan, również egzogenny jest niezbędny do powstania serotoniny. Działa przeciwdepresyjnie, poprawia nastrój i gwarantuje dobry sen, a także zmniejsza nadpobudliwość i poprawia działanie mózgu. Wpływa na odczucie sytości.
Metionina poprawia stan skóry, zapobiega łamliwości paznokci i wypadaniu włosów. Odgrywa ważną rolę w syntezie choliny i lecytyny (witaminy z grupy B), zapobiega stłuszczeniu wątroby i innym jej uszkodzeniom oraz wykazuje działanie przeciwmiażdżycowe. Ponadto pełni ważną rolę w czynnościach nadnerczy, przede wszystkim w syntezie adrenaliny. 
To tylko bardzo krótki 3 przykładowych aminokwasów.

Dlatego poprawny rozkład białek do aminokwasów jest bardzo ważny (nie mówiąc już o odpowiedniej podaży białka: mięso, jaja, ryby). Jeśli białko będzie źle strawione- cząsteczka będzie duża i dostając się do naszego krwiobiegu -zamiast w postaci witaminy/aminokwasu - spowoduje szereg reakcji prowadzących do gorszego samopoczucia, a w konsekwencji do chorób. Podnosi się poziom stresu (organizm w którym krążą duże cząsteczki białka jest postrzegany jako chory, zainfekowany)-kortyzolu, a co za tym idzie- poziom cukru we krwi. Wiecznie podwyższony poziom cukru we krwi, prowadzi do insulinooporności, a następnie cukrzycy. Krążące molekuły niestrawionej do końca cząsteczki białka powoduje zanieczyszczenie organizmu zmuszając m.in. wątrobę do ciągłej pracy. Kolejnym problemem związanym z niskim poziomem kwasu solnego jest niedobór aminokwasów, prowadzący do słabych mięśni, umysłu, słabej pracy wielu narządów w naszym organizmie, jeszcze gorsze trawienie, słabe włosy, paznokcie, słaba regeneracja naskórka, słaba odporność i tak dalej...

Chroni także przed dostaniem się drobnoustrojów do naszego ustroju. Jest barierą, ochroną przed infekcjami, chorobami z powodu zanieczyszczonego pokarmu. A więc niski kwas solny to słaba ochrona przed drobnoustrojami, a co tym idzie- słaby układ odpornościowy. Dlatego przy chorobie Hashimoto i Graves odpowiednia ilość kwasu solnego jest bardzo ważna, aby zredukować atak przeciwciał na tarczycę.


Kwas solny rozdrabnia przegryziony i przeżuty pokarm jeszcze bardziej, przygotowując go do dalszej drogi do jelit, gdzie zostają wchłonięte witaminy i minerały.
Jego niski poziom prowadzi do niedoborów witamin i minerałów (np. B12, D3, żelaza, cynku; kwas solny jonizuje minerały zwiększając ich biodostępność, czyli przyswajalność) a także to niskiej ilości aminokwasów (o czym wspomniałam wyżej) i neuroprzekaźników (przekazują sygnały nerwowe z komórki do komórki -ich ilość, jakość warunkuje np. nasz poziom koncentracji). 



Źle strawiony pokarm, zmieszany z kwasem solnym, cofa się do przełyku powodując pieczenie, popularnie znane jako zgaga. Niestety jest to objaw zbyt małej ilości kwasu solnego, a nie zbyt dużej ilości. Dlatego bardzo chętnie przepisywane przez lekarzy inhibitory pompy protonowej (leki IPP) jak polprazol nie są skuteczne na dłuższą metę- co prawda lek ten łagodzi objaw- uczucie zgagi mija, ale z czasem wydzielamy kwasu jeszcze mniej i trzeba dawkę podwyższać - przyczyna nie zostaje usunięta. Aby usunąć przyczynę, należy przede wszystkim ustalić odpowiednią dawkę hormonu w wypadku niedoczynności tarczycy, a także zadbać o odpowiednie trawienie - wyrzucić przetworzoną żywność, gluten, w wielu przypadkach nabiał (ukryte nietolerancje pokarmowe), jeść odpowiednią ilość warzyw i owoców (zawierają enzymy konieczne do trawienia). Tymczasowym rozwiązaniem jest suplementacja kwasem solnym (mi bardzo pomogła, pozbyłam się wszelkich objawów ze strony układu pokarmowego), lub w delikatniejszej wersji (u mnie okazała się za mało skuteczna - picie wody z octem jabłkowym lub sokiem z cytryny przed posiłkiem, a także suplementacja probiotykami lub kiszonkami - żywnością fermentowaną - np. herbata z kombuchy. 

O niskiej ilości kwasu solnego dowiedziałam się poprzez badanie chlorków- wyszedł niski poziom (kwas solny to inaczej chlorowodór), a także zauważyłam dużą poprawę, kiedy piłam przed każdym posiłkiem wodę z octem jabłkowym - oba pobudzają wydzielanie enzymów trawiennych.


now food, betaine HCL, ok 64 zł
 Biorę 2 tabletki w trakcie posiłku (zawierającym białko np. mięso, jaja). Z początku trzeba zrobić test: bierzemy 2 tabletki i czekamy, czy pojawi się uczucie ciepła/palenia w żołądku - po posiłku. Jeśli tak- dawka jest za duża, jeśli nie, zwiększamy i znów sprawdzamy czy wystąpi pieczenie, jeśli nie- zwiększamy itd.

Pomocne mogą być także enzymy trawienne (kiedy np. nasza wątroba i trzustka wydziela ich za mało) np. Super enzymes, Now Food.

Test na wydzielanie kwasu solnego:
rano, na czczo wymieszaj 1/4 łyżeczki sody w 3/4 szklanki wody i wypij. Czekaj i licz czas aż do beknięcia - jeśli pojawi się do 2-3 minut, jest ok, jeśli nie- wydzielasz kwasu za mało. Kwas solny reagując z sodą tworzy dwutlenek węgla, który powoduje beknięcie (NaHCO3 + HCl → NaCl + H2O + CO2↑ kwas + zasada -> sól + woda -reakcja zobojętniania). Gdy jest go wystarczająco dużo reakcja zachodzi szybko - w ciągu 2-3 min CO2 wydostaje się przez usta ; ) Najlepiej jest wykonać ten test 3-4 dni z rzędu dla pewności.

Inne przyczyny niskiego kwasu solnego:

-starzenie się - im człowiek starszy tym mniej wydziela kwasu solnego
-nietolerancje pokarmowe np. na gluten, kakao, kawę, laktozę
-bakteria H. Pylori

Jak naturalnie poprawić trawienie?
Proste rady, których sama nie potrafię wdrożyć w życie...ale się staram! ;D
-jedz powoli, nigdy w pośpiechu, przy stole, na siedząco, wyprostowany, co sprzyja poprawnemu trawieniu
-nie pij żadnych płynów (nawet wody) co najmniej 20 minut przed i co najmniej 3h po posiłku - rozcieńczasz kwas solny i enzymy
-przeżuwaj pokarm, dopóki nie będzie przypominać pierwotnej konsystencji
-stosuj naturalne herbaty ziołowe: mięta, koper włoski, prawoślaz czy rumianek, a także ziołowe toniki na trawienie, amol




CZYTAJ DALEJ
piątek, 18 lipca 2014

Paleo diet photo part XV

MY PALEO DIET IN REALITY 

1. Duszona marchewka z porem, sałata, kiełbasa eko z indyka

 2. Bataty na parze z jajecznicą ze świeżym koperkiem


 3. Zmiksowany banan z mango


4. Zmiksowane warzywa na parze: brokuł, marchew i kalafior z ziołami, indykiem i masłem ghee

5. Makaron z cukinii, marchewka, cebula, wątróbka eko z kurczaka
CZYTAJ DALEJ
środa, 16 lipca 2014

Co to jest NDT? Naturalny ekstrakt z tarczycy zamiast euthyroxu

   Syntetyczne formy hormonu T4 - tyroksyny są najpopularniejszym lekiem na niedoczynność tarczycy na całym świecie: Levoxyl, Letrox, Levothroid, Unithroid, Berlthyrox, Eltibio, Eltroxin, Eutroxsig, Oroxine, Droxine, Eferox, Elthyrone, Euthyrox, Eutirox, generic levothyroxine - jak widać, ma wiele nazw.

W Polsce mamy letrox i euthyrox, będę stosowała te nazwy zamiennie, jest to dokładnie to samo - syntetyczna l-tyroksyna, dawki są te same, choć letrox jest trochę mniejszy i gorzej się dzieli, jednak nie ma w wypełniaczach laktozy co jest dużym plusem dla chorych na Hashimoto. I nie tylko. Laktozę mało kto toleruje w wieku dorosłym. Pisałam o tym [tutaj].
Niestety letrox jest dla większości niewystarczający. Niewystarczający, aby czuć się dobrze- jak zdrowy człowiek, aby móc pracować, funkcjonować, trawić, nie stracić włosów, metabolizować, utrzymywać odpowiednią temperaturę ciała, posiadać zdolność koncentracji. Wystarczający, aby przeżyć. Wegetować. Ale co to za życie? Szereg cierpień, depresja, nadwaga, senność, słabe włosy, słabe paznokcie, sucha  skóra - myślisz, że taki już Twój los? Twoja natura? NIE. Wszystko da się naprawić, uregulować, ale wymaga to pracy, wiedzy i oczytania. Bardzo chciałabym Wam wszystko przekazać, to co wiem, w jak najprostszych słowach, niestety mogę nie dać rady- jeśli więc macie jakiekolwiek pytania, to piszcie ;)

Polecam tą stronę, niestety w j. angielskim: Stop Thyroid Madness - uwielbiam ten tytuł, mówi sam za siebie.

Dlaczego euthyrox nie wystarcza?
Zdrowa tarczyca nie wytwarza tylko T4. Produkuje także T3, T2, T1 i kalcytoninę (odgrywa istotną rolę w regulacji gospodarki wapniowo-fosforanowej.). T4 to głównie hormon zapasowy, magazynowany, zdolny do przekształcania w T3. Łykając T4 nie dostarczasz sobie 4 innych hormonów. Najważniejszy jest T3, hormon aktywny, odpowiada m.in. za poziom naszej energii. Aby T4 poprawnie przekształcił się w T3 potrzebujemy przede wszystkim zdrowych jelit, wątroby, odpowiedniej ilości witamin i minerałów w naszym organizmie, a przy niedoczynności często jest często z tym wszystkim problem.

Skąd mam wiedzieć, że euthyrox to za mało?
Po pierwsze: po objawach:
  • uczucie ciągłego zimna
  • zmęczenie, senność
  • problemy z koncentracją
  • wypadające włosy
  • depresja
  • niskie ciśnienie
  • problemy z sercem
  • hiperwentylacja, duszności
  • bóle mięśni, stawów
  • bóle głowy
  • zaburzenia pamięci
  • przyrost masy ciała
  • rzadsze oddawanie stolca, zaparcia
  • spowolnienie czynności serca, nadciśnienie tętnicze
  • sucha łuszcząca się blada skóra, suche włosy
  • zaburzenia miesiączkowania, niepłodność
 Po drugie: należy wykluczyć takie coś jak: wyczerpane nadnercza, niedobór żelaza, witaminy D3, B12 (czyli robimy badania w laboratorium żelaza, ferrytyny, witaminy D25-OH i B12).
Najlepiej byłoby zrobić także RT3 - pisałam o tym [tutaj]




Co robią lekarze, kiedy skarżymy się na powyższe objawy?
Objawy niedoczynności tarczycy są bardzo uniwersalne, dlatego często lekceważone. Nie tylko przez lekarzy, ale często przez naszych bliskich. "Ona jest gruba, bo za dużo je!!" "Jak to nie masz siły?! Jesteś po prostu leniwa" "Tylko byś spała." "wiecznie narzekasz, zamiast się ruszyć i coś zrobić" "hipochondryczka"
"Skoro przyjmujesz hormon, to przecież wszystko jest ok. To na pewno nie jest wina tarczycy."

Endokrynolodzy przepisują swoim pacjentom antydepresanty, leki na obniżenie cholesterolu (lewy górny róg - przeczytaj o cholesterolu), leki przeciwbólowe, na ciśnienie, na trawienie, na zaparcia - no, sporo tego. Nie dajcie więc zarobić im na Was (i koncernowi farmaceutycznemu). Na Waszym zdrowiu. Nie dajcie sobie wmówić, że TSH na poziomie 3-4 i więcej jest świetnym wynikiem.



Rozwiązanie
Za pewne chcielibyście magicznego rozwiązania, łyknięcia jednej pigułki i po problemie. Po części tak właśnie jest. Rozwiązaniem jest przede wszystkim NDT, czyli Natural Dessicated Thyroid. Jest to "naturalna tarczyca", produkowana ze sproszkowanej świńskiej tarczycy. Brzmi dziwnie, wiem, sama, kiedy się o tym dowiedziałam, nie chciałam wierzyć, że "pig" w tym wypadku na prawdę oznacza świnię ;D.
NDT daje nam to, czego potrzebujemy - T4, T3, T2, T1 i kalcytoninę. NDT jest w użyciu od ponad 110 lat! NDT "kryje się" pod takimi nazwami jak Armour, Naturethroid, Acella’s NP Thyroid, Erfa, Thyroid-S.
Można go kupić przez internet. Niestety wszędzie on-line wymagają recepty, więc trzeba znaleźć endo, który nam ją wypisze...
Dlaczego napisałam, że jest ro rozwiązanie "po części"? Ponieważ zdrowa dieta bez przetworzonej żywności jest idealnym dopełnieniem NDT (konwersja i wchłanianie hormonów zachodzi w jelitach, więc ich zdrowie ma kluczowe znaczenie - wzdęcia, zaparcia (wypróżnianie się co 2 dni i rzadziej to już są zaparcia), biegunki, trudności z wypróżnianiem, hemoroidy, niestrawione resztki pokarmowe- o  tym pisałam nie raz, a także zorientowanie się w niedoborach witamin (powinniśmy mieć witaminy na poziomie ok 80% normy i więcej).




Nie mam dostępu do NDT, mam chore nadnercza
Kiedy z jakichś powodów nie chcemy kupować NDT, możemy spróbować novothyralu (dostępny w Polsce na receptę, są endokrynolodzy, którzy go przepisują) lub combo letrox + cytomel/thybon, pisałam o tym [tutaj]. Syntetyczne T4 + T3 może okazać się dla niektórych bardzo dobrym rozwiązaniem, np. u mnie. Czuję gigantyczną różnicę, o czym napisałam w podlinkowanym poście. Nie zmienia to faktu, że chciałabym spróbować NDT, kiedy zaleczę nadnercza. Trzeba szukać najlepszego rozwiązania dla siebie metodą prób i błędów.


Jaką dawkę NDT wybrać?
Są dwie opcje, albo przestajemy od razu brać letrox czy eutyrox i zaczynamy brać NDT, albo stopniowo obniżamy dawkę letroxu, jednocześnie zwiększając NDT. NDT zazwyczaj przyjmuje się w mniejszej dawce, np. kiedy bierzemy 75-100 mg eutyroxu/letroxu, zaczynamy od 60 mg NDT (60 mg=1 grain, nie wiem jak to tłumaczyć, grain - ziarno, także bierzemy ziarno naturalnej tarczycy :D). Nasz organizm musi się przystosować do nowego leku. Po mniej więcej 10-14 dniach możemy zwiększyć dawkę (będzie trzeba dzielić tabletki). Jeśli wciąż jest za mało - po kolejnych 10-14 dniach znowu zwiększamy. Z dostosowaniem odpowiedniej dawki może być trochę problem, bo niektórzy mogą przesadzić i wpaść w nadczynność i trzeba będzie dawkę obniżać.
NDT przyjmujemy tak jak formę syntetyczną - rano, na czczo (kilka godzin po połknięciu nie przyjmujemy żelaza, estrogenu (tabletek anty), wapnia, magnezu ponieważ pogarszają jego wchłanianie - to samo z letroxem!), ale także dobrze jest podzielić dawkę i cześć przyjąć ok 13-15 (wczesne popołudnie). Zaleca się przyjmować 2/3 dawki rano, 1/3 po południu, ponieważ zdrowa tarczyca wytwarza hormony cały czas, nie tylko rano, dlatego optymalnie jest przyjmować NDT również po południu, hormon T3 często zostaje zużyty i zmetabolizowany w przeciągu 2 godzin.


Jak poznać, że przyjmujemy odpowiednią dawkę NDT?
Kiedy czujemy się dobrze, objawy niedoczynności minęły, poprawił nam się komfort życia i nasz poziom ft3, ft4 i TSH jest optymalny - ft3 -blisko górnej granicy 90-99 % normy) i ft4 -50-70 % normy) [kalkulator do przeliczania], TSH ok 1-2 (sprawa indywidualna). Nasze serce ma normalny rytm, ciśnienie krwi nie jest ani za wysokie, ani za niskie (najlepiej sprawdzić to kilka razy, ponieważ czasem może nam mocno skoczyć, np. jak zobaczymy rachunek za wizytę w laboratorium, albo usłyszmy, że oszaleliśmy, bo naczytaliśmy się na alpacasquare o jakimś NDT, a przecież letrox nam wystarcza, chociaż mamy większość symptomów niedoczynności).
Nie oczekujmy jednak, że wszystkie objawy ustąpią po kilku dniach. Wszystko wymaga czasu. Każda komórka naszego ciała posiada receptor hormonu T3 - czyli każda go potrzebuje. T3 odpowiada za zamianę ADP do ATP (tzw. ładowanie baterii, ATP-adenozynotrójfosforan jest najpowszechniejszym akumulatorem i przenośnikiem energii we wszystkich żywych układach - u roślin i zwierząt). Potrzeba dużo czasu, aby naładować wszystkie komórki naszego ciała tą energią ;)


Opuchlizna to częsty objaw niedoczynności tarczycy -u mnie typowy, mam duże policzki :(
Na zdjęciu 14 letnia dziewczynka, po prawej po 6 miesiącach zażywania NDT, po lewej przed
[tutaj więcej zdjęć]
[i jeszcze więcej zdjęć] - przed i po leczeniu tarczycy T4+ T3 lub NDT

NDT vs Lewotyroksyna (letrox, euthyrox) -badanie potwierdzające, że 48.6% ludzi czuło się znacznie lepiej na NDT, 18.6% woli lewotyroksynę, 32.9% nie miało zdania.


Czy NDT zawsze działa?
Generalnie tak, trzeba tylko dobrze dopasować dawkę (i mieć pewność, że nie mamy niedoborów żelaza, witaminy B12, D3 i nie mamy wyczerpanych nadnerczy). Ja mam problem z nadnerczami o czym pisałam [tutaj] i [tutaj] - przyjmuję póki co syntetyczne combo T4 + T3 - letrox + thybon, ponieważ mam słabą konwersję T4 do T3 (wysoki poziom ft4, a b. niski ft3). Nadnercza mogą powodować objawy takie jak niepokój i bezsenność - wtedy nie zawsze sprawdza się NDT, może nasilać te objawy. Drugim przypadkiem jest niski poziom żelaza- dlatego przed przejściem na NDT należy ten poziom podnieść (ferrytyna ok 70% normy i więcej).
NDT nie sprawdza się czasem u ludzi z Hashimoto, którzy reagują na naturalną tarczycą jak na swoją własną, czyli atakiem przeciwciał. Takie przypadki zdarzają się jednak bardzo rzadko. Z moich obserwacji wynika, że na kilkutysięcznej facebookowej grupie co najmniej 90% ludzi z Hashi dobrze toleruje NDT. Ponadto co jakiś czas pojawiają się bardzo optymistyczne wpisy, jak NDT odmieniło ich życie (pokonali depresję, wypadanie włosów itd. - po latach brania zagranicznego odpowiednika eutyroxu.

Do NDT warto dodać selen (w formie l-selenometioniny np. firmy swanson) aby poprawić konwersję T4 do T3, witaminę C, dobry kompleks witamin z grupy B, witaminę D3.



[Gdzie kupić NDT?]

NDT bierzesz na własną odpowiedzialność. Pomimo, że nie wymaga recepty, wymaga jednak sporej wiedzy na temat leczenia naturalnego, dobrze dobranej dawki i analizy za i przeciw - każdy z nas jest inny i każdy może zareagować inaczej na ten lek. Nie odpowiadam za niczyje skutki uboczne.

CZYTAJ DALEJ
niedziela, 13 lipca 2014

o mnie - pytania i odpowiedzi


Kim jestem?
21 letnią studentką ze śląska. Jak łatwo się domyśleć, kocham alpaki. Kocham także jeść i dbać o swoje zdrowie, które zostało trochę zachwiane - tak powstał blog. Mam prawie rude włosy, prawie zielone oczy i prawie 58 cm w talii. Prawie dobrze się czuję, mam prawie uregulowane hormony. Nie lubię, jak coś jest "prawie" zrobione i zawsze dążę do tego, żeby było skończone. Jestem perfekcjonistką i za nic w świecie nie chcę walczyć z tą cechą, bo to ona pozwoliła mi zdać maturę, studiować i zająć się swoim zdrowiem.


Co studiuję?
Inżynierię i technologię chemiczną w j.angielskim na Politechnice Śląskiej. Od października zaczynam III rok. Jak powiedziała moja mama: "tak bardzo znienawidziłaś j. polski w liceum, że nawet nie chciałaś w tym języku studiować". Wybrałam ten kierunek, bo lubię chemię, j. angielski i nie żałuję wyboru. W przyszłości chciałabym zostać naturopatą. A przynajmniej - szerzyć wiedzę nt. tarczycy wśród chorych ;)


Czym się interesuję?
Wszystkim dookoła mnie. Ulepszaniem życia, samorozwojem. Trochę psychologią i naturą ludzką, w szczególności wpływem toksyn na nasze samopoczucie, nasze szczęście, sen, marzenia i decyzje. Uwielbiam Emilie Autumn, Epice, Jonsiego z Sigur Ros, Eivor Palsdottir i chciałabym kiedyś zobaczyć Islandię, a także drugi raz Paryż. Szybko uczę się j. obcych, powoli medycyny ;>. Lubię oglądać ciekawe fotografie, szczególnie makro, portrety i streetfashion. Lubię przerabiać ubrania, dekorować brzydkie pudła, robić kartki urodzinowe o ile starcza mi cierpliwości na zwijanie pasków w quilling, śpiewać Epicę i grać na pianinie, pomimo, że nie robiłam tego od kilku dobrych lat. Słucham też dubstepu i rapu. Z zewnątrz jestem spokojna, wewnętrznie jeden, spory mindfuck.


Dlaczego założyłam bloga?
Aby dzielić się doświadczeniem dotyczącym dbania o zdrowie. Problemy z tarczycą, trawieniem, hormonami i wypadaniem włosów to problem coraz bardziej powszechny. Lekarze w Polsce albo nie mają, albo nie chcą posiadać odpowiedniej wiedzy. Leczą tylko objawy, bez szukania przyczyny. Jeśli boli Cię głowa, to weź apap, masz wzdęcia to [espumisan], a jeśli biegunkę to duspatalin. Na cięższe przeziębienie koniecznie antybiotyk, a na wieczny katar leki antyalergiczne. Wsadzają wszystkich pacjentów do jednego worka, z którego ciągną wielką kasę. Każdy z nas jest inny, wymaga innego podejścia i poświęcania mu uwagi.

Na co choruję?
W 2010 okazało się, że cierpię jednocześnie na dwie choroby autoimmunologiczne - Hashimoto i Graves-Basedow, przez które moja tarczyca jest ciągle atakowana przeciwciałami i zmniejsza się (jest niszczona). Wbrew powszechnej opinii wśród polskich lekarzy - ten stan można zahamować. Początkowo cierpiałam na nadczynność tarczycy, aktualnie - niedoczynność. Przyjmowałam kolejno euthyrox 50, kolejno zamieniłam go na letrox, ponieważ nie zawiera laktozy, która nie służy Hashimoto, a następnie dołączyłam thybon. Aktualnie biorę tylko NDT - naturalny ekstrakt ze świńskiej tarczycy, a letrox odstawiłam. Czuję się najlepiej. Więcej o NDT [tutaj] i [tuta].
Jeden ginekolog twierdzi, że mam PCO (zespół policystycznych jajników), drugi, że nie. Mam lekko podwyższone androgeny, brak okresu. Mam nietolerancje glutenu (nie celiakię, którą wykluczyłam przez badania z krwi i wycinek z dwunastnicy). Mam także wyczerpujące się nadnercza,
napisałam o tym tutaj: nadnercza.


Dlaczego nie jem zbóż, nabiału i glutenu?
Zaczęło się od mojego złego samopoczucia - nie miałam w ogóle apetytu, a jak coś zjadłam, robiło mi się niedobrze + szereg innych objawów związanych z trawieniem. Lekarze stwierdzili, że mam IBS - zespół jelita drażliwego, zalecili lekkostrawną dietę - chudy twaróg, jasne pieczywo, wędlina, ryż, gotowane warzywa i mięso. Zapisali sporo leków (m.in. duspatalin, tribux, meteospazmyl, controloc, polprazol), które pomagały tylko początkowo. W internecie dowiedziałam się o tym, że gluten szkodzi, a szczególnie chorym na Hashimoto (każdy lekarz niestety wyśmiał mój pomysł), ponieważ ma bardzo podobną budowę molekularną do tarczycy (potwierdzone wielokrotnie naukowo) - co potęguje atak immunologiczny. Nie wierzyłam, że mam na niego nietolerancje - przez 19 lat życia jadłam codziennie kilka kromek chleba, makaron, dużo zbożowych ciastek (bo takie healthy), obowiązkowo na śniadanie owsianka. Odstawiłam, bo nie miałam nic do stracenia. 
Zyskałam wreszcie  normalne samopoczucie i trochę apetytu.
Następnie dowiedziałam się o zbożach i ich negatywnym wpływie (i reakcji krzyżowej z glutenem), kolejno o nabiale (zawiera krowie hormony, które wpływają negatywnie na nasz układ hormonalny - mleko, jogurty, ser żółty, twaróg). I tak przeszłam na dietę paleo wykluczającą właśnie zboża i nabiał. ;) Zyskałam dzięki temu wielki apetyt i jeszcze lepsze samopoczucie. Trwało to co prawda kilka miesięcy, bo nie da się z dnia na dzień zmienić stylu odżywiania o 180 stopni. 90% żywności, którą jem teraz, nie jadłam nigdy wcześniej. Ale czuję się teraz dobrze jak nigdy dotąd.



CZYTAJ DALEJ
sobota, 12 lipca 2014

Nadnercza - jak sobie radzę?



 adrenal glands- nadnercza, kidney- nerka, crotex- kora - gdzie leżą nadnercza ;)?

  W jednym z ostatnich postów wspomniałam o moim problemie z nadnerczami- [link]. Wydałam sporo pieniędzy na diagnozę, ale niczego nie żałuję. Aby podjąć właściwe kroki konieczna jest poprawna diagnoza. Niestety musiałam zrobić to na własną rękę. Lekarze lekceważyli moje problemy, na szczęście jeden naprowadził mnie na słuszną drogę, choć - nie do końca się z nim zgadzam, o czym pisałam w zalinkowanym poście.

 Wiem już, że za moje złe samopoczucie nie odpowiada tylko tarczyca, ale też nadnercza, które są ciągle stymulowane wszelakim stresem i jednocześnie tym osłabione.

Problem z nadnerczami jest dużo bardziej popularny w Polsce (i na całym świecie), niż mogłoby się wydawać - objawy typu wieczne zmęczenie, niewyspanie są na porządku dziennym i przez wiele osób bagatelizowane. Zła dieta, stres w pracy, stres w domu, brak odpowiedniej ilości i jakości snu, alkohol, papierosy, zanieczyszczone środowisko - XXI wiek nadwyręża nam nadnercza, a konwencjonalni lekarze są jeszcze w tyle. Nie uznają zmęczonych nadnerczy za jednostkę chorobową. Większość przypadków można wyleczyć i uniknąć skrajnego przypadku - niedoczynności nadnerczy.

  Co więc postanowiłam zrobić, skoro nikt w Polsce nie podejmuje się takiego leczenia?

Postawiłam na suplementację i redukcję stresu.
  • Niestety z yogą się nie polubiłam. Żadne piękne obrazki i filmiki z YT mnie nie przekonały.

Czytam za to ciekawe blogi, np.:
tattwa
archiwum chaosu
ania maluje
Edyta Zając - Life Skills Academy
Michał Pasterski - świadomie o rozwoju osobistym

 Samo przeglądanie bloga niewiele daję, dodanie do zakładek też niczego w moim życiu nie zmieniło. Ale kiedy nauczyłam czytać się ze zrozumieniem i analizować tekst - zaczęłam nieświadomie wdrażać cenne rady w swoje życie.
Warto się zastanowić, czy to my prowadzimy swoje życie, czy przypadkiem nie ono prowadzi nas...


  • Przestałam także ćwiczyć. Chociaż zdążyłam się przyzwyczaić do ćwiczeń (może nawet trochę uzależnić) i dziwnie się czułam, kiedy musiałam przestać. Byłam na prawdę dumna ze swojej regularności i ilości wykonywanych ćwiczeń... No, ale skoro i tak nie dawało to efektów - zero mięsni, tzn. że byłam w stanie katabolicznym.

Chodzę za to bardzo dużo, praktycznie codziennie, na spacer. Trudno jest się zmobilizować, ale po jakimś czasie poczułam wydzielane endorfiny i polubiłam chodzić. Kręcę sobie także hula-hoopem 30 min dziennie, bo marzę o 58 cm w talii ;D


  • Skupiam się na jakości jedzenia. Każda grupa składników odżywczych jest bardzo ważna. Ostatnio jadłam za mało węglowodanów, co mogło odbić się na moim samopoczuciu i zmniejszonej energii (nie jem zbóż i znikome ilości owoców (owoce to dla mnie tzw. trigerry, które powodują często kompulsywne jedzenie). Ograniczyłam ilość tłuszczu, którego pojawiło się za dużo - masło ghee, smalec, awokado, wiórki kokosowe, świeży kokos, rosół. Kupiłam w końcu ekologiczne mięso - źródło białka, wprowadziłam do diety z powrotem jajka (bylam na protokole autoimmunologicznym) i zaczęłam jeść więcej owoców, bo jest przecież lato ;) Piję dużo wody mineralnej i ziół i naparów owocowych. Nie piję herbat odwadniających- zielona, biała, czerwona (piłam tylko takie). Odpowiednia dieta to klucz do zdrowych nadnerczy, na szczęście uważam, że moje paleo pasuje tu idealnie i nic nie muszę zmieniać, no może oprócz kwasów omega-3, powinnam jeść więcej ryb..


Składniki: jabłko, owoce aronii, kwiat hibiskusa, owoce maliny, aromat. Moja ulubiona - dostępna m.in. w Tesco, Auchan, Netto.


  • Nie oglądam telewizji, nie czytam wiadomości -nic dobrego do mojego życia nie wnoszą. Wolę czytać pozytywne teksty o rozwoju osobistym. 


  • Śpię zawsze w opasce na oczy. Nie śpię do oporu, tylko maksymalnie do 8.30. Inaczej miałabym problem, żeby wieczorem szybko zasnąć. A najlepszy, regenerujący sen to ten przed 24! Przydałyby mi się jeszcze dobre stopery do uszu... Sposób na głęboki sen? Zero telewizji i komputera na godzinę przed snem (sztuczne światło wieczorem zakłóca podział komórkowy i produkcję melatoniny), magnez, melisa, rumianek, idealnie ciemne pomieszczenie lub opaska na oczy, cisza, nie jedzenie 3h przed snem, wygodne łóżko, wygodna piżama, medytacja i wyciszenie. A tak teraz o to wszystko trudno..


  • Używam soli himalajskiej, pisałam już o niej [tutaj]
"Sól kuchenną podczas procesu oczyszczania pozbawiono wszystkich cennych minerałów i mikroelementów. Pozostał tylko chlor i sód. Negatywne skutki spożycia zbyt dużej ilości soli są na szczęście dosyć rozpowszechnione.
Sól himalajska jest za to najzdrowszą  solą dostępną na ziemi, zawiera aż 84 minerałów. Dzięki temu, że występują w formie małych cząsteczek, są łatwo przyswajalne. Sól ta nie posiada żadnych zanieczyszczeń jak np. metale ciężkie. 
Sól kupiłam w postaci dużych kryształków i zmieliłam w młynku do kawy, przesypałam do solniczki.
Używam jej  bardzo mało, szczerze mówiąc, mogłabym się bez soli obyć, bo już się od niej prawie odzwyczaiłam, jednak używam jej ze względu na to, że m. in. sól reguluje gospodarkę wodną organizmu."

 W [tym] badaniu stwierdzono, że spożycie ilości mniejszej niż 2300 mg sodu na dzień zwiększa ryzyko śmierci.
 Sól jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu, ale tylko ta dobrej jakości - himalajska, celtycka i to w odpowiednich ilościach. Sól dodawana do przetworzonej żywności (paluszki, krakersy, pizza, kebab, zapiekanka, sól jest także w słodkich ciastach, ciastkach, płatkach zbożowych, jogurtach, muesli) i niestety ma przeważnie negatywne skutki.

Sól:
-poprawia wrażliwość insulinową
-jest niezbędna do utrzymania prawidłowego pH w żołądku (odpowiednia ilość kwasu solnego) - gdy mamy za mało kwasu solnego (objaw- zgaga, błędnie interpretowana przez lekarzy jak nadmiar kwasu przeczytaj: Za mało kwasu w żołądku = problemy ; Zgaga i refluks w innym świetle ), całe trawienie jest zaburzone, pojawiają się niestrawności
-obniża poziom adrenaliny, kiedy następuję gwałtowny wyrzut tego hormonu - dlatego tak ważna jest przy chorych nadnerczach
-[to badanie] potwierdza, że wzrost spożycia soli obniża także nadmierny poziom kortyzolu w organizmie
-polepsza pracę tarczycy - kortyzol jest wrogiem tarczycy
-wzrost sodu w organizmie zwiększa termogeneze - przyspiesza metabolizm
-kiedy jemy za mało soli -dostarczamy sobie za mało potasu, a kiedy mamy niski poziom potasu, nasz organizm wytwarza więcej aldosteronu. Nadmiar aldosteronu powoduje zwiększoną ilość wydalanego sodu wraz z moczem i potem -zupełnie niepotrzebnie!, a także magnezu, potasu i wapnia.



Warto pić szklankę wody z dodatkiem 1/4 łyżeczki soli himalajskiej lub celtyckiej- bardzo dobrze nawadnia i wspiera pracę nadnerczy.

Jakie suplementy stosuję?



  • 1. Acerola - chodzi o naturalną postać witaminy C. Ta, sprzedawana w aptekach to kwas askorbinowy, syntetyczna forma witaminy C często produkowana z kukurydzy GMO. Dobrą opcją jest kwas l-askorbinowy do kupienia przez internet, a najlepszą - naturalne ekstrakty jak acerola i dużo świeżych cytrusów, a także kapusta i ogórki kiszone.


Witamina C i nadnercza
Brzmi banalnie, a jednak ta witamina potrafi zdziałać cuda.
Podobno kiedyś na podstawie badania poziomu witaminy C badano zwierzętom aktywność nadnerczy.
Witamina C jest antyoksydantem. W naturalnej postaci występuję jako kwas l-askorbinowy wraz z bioflawonoidami- dopiero taki kompleks ma prawdziwą "moc". Bioflawonoidy są konieczne, aby nasz organizm wykorzystał w pełni kwas askorbinowy. Witamina C wspiera nasz układ odpornościowy, potrafi wyleczyć przeziębienie (oczywiście w odpowiedniej dawce - zależnie od organizmu 2-10 g (ja stosuję 1-2 g, początkowo było to 4-5g), a nie 50mcg jak twierdzi przemysł farmaceutyczny). Pomaga także poradzić sobie nadnerczem odpowiedzieć na stres związany z przeziębieniem - infekcja, wirusy, przeziębienie to wyzwanie dla nadnerczy. Zapotrzebowanie na witaminę C wzrasta także podczas egzaminu, kłótni, braku snu.

Póki co przyjmuję acerolę, ale bardzo chciałabym zdobyć proszek camu camu [amazońska jagoda]


  • 2. Magnez - chyba najważniejszy suplement w przypadku wyczerpanych nadnerczy, ale nie tylko! Wiele ludzi ma jego niedobory i pomimo suplementacji - objawy dalej występują. To, co możemy dostać w aptece to często homeopatyczne dawki magnezu do tego w mało przyswajalnej formie z dodatkiem cukru, barwników i sztucznych wypełniaczy.

 Magnez odpowiada m.in. za:
-rozluźnienie mięśni
-wiele etapów tworzenia energii w komórkach naszego ciała (w szczególności komórki budujące nadnercza) zależy od obecności magnezu
-jest kofaktorem w ponad 300 reakcjach zachodzących w naszym organizmie
-utrzymuje stabilny poziom cukru we krwi
-wspiera układ hormonalny zarówno u kobiet jak i mężczyzn
-odpowiada za nastrój, znosi niepokój
-ważny dla prawidłowej pracy serca

Co zyskujemy suplementując magnez?
-lepszą jakość snu
-redukcję bólów głowy, migren
-sprawniejszy układ hormonalny
-pomoc w walce ze stresem

Zalecana dawka to 400mg na dzień. Magnez świetnie współgra z kwasem pantotenowym i witaminą C. Magnez najlepiej przyjmować w środowisku kwaśnym - z pomidorami, sokiem jabłkowym. Magnez neutralizuje kwas solny, więc lepiej przyjmować go między posiłkami. Najlepiej absorbowany jest wieczorem, przed snem.

O magnezie pisałam [tutaj]
Magnez – magnez z żywności przyswaja się w ok. 30%. Dodatkowo, jeśli mamy jakiś problem z trawieniem- wzdęcia, zaparcia, nieszczelne jelita, biegunki, wchłanialność spada jeszcze bardziej, nawet jeśli przyjmujemy go w postaci tabletek. Dlatego polecam kupić chlorek magnezu sześciowodny (MgCl2 x 6H2O), najlepiej czysty, do analizy. Ma postać proszku, można dodawać go do kąpieli w wannie, lub do kąpieli stóp w misce, ja jednak wolę zmieszać sobie po prostu magnez  wodą (destylowaną) w proporcjach 1:1 i używać zamiast antyperspirantu. Wychodzi nam coś, co okazuje się być tłuste (oliwa magnezowa dostępna również w gotowej postaci za ok. 50zł, przy czym nasza wychodzi za ok. 2 zł), ale mi to zupełnie nie przeszkadza. Można również smarować tym nadgarstki, kark i inne części ciała w celu poprawy samopoczucia. Nie stosować na rany, ani po depilacji – podrażnia i szczypie.
 Oprócz oliwy, kupiłam także cytrynian magnezu. Magnez z oliwy działa głównie na mięśnie, a stosowany doustnie działa lepiej na organy wewnętrzne. Najlepsze forma to magnesium glycinate, niestety bardzo droga, kolejna dobra (choć trochę mniej) forma to citrate. [Więcej o formach magnezu]
Można kupić także w kapsułkach. Stosuję 1/4 łyżeczki na 1/3 szklanki wody, 2-3 razy w ciągu dnia.
Kupiłam także siarczan magnezu (sól epsom, gorzka, do kupienia w aptece lub przez internet) co prawda w aptece sprzedadzą nam ją jako środek na przeczyszczenie, ale z powodzeniem sól tą stosuje się do kąpieli (w wannie lub kąpiel stóp w misce) - ma działanie detoksykujące.


  • 3. Żeń szeń syberyjski - adaptogen
 eleuthero root- żeń szeń syberyjski
"Posiada właściwości adaptogenne, czyli działające na organizm całościowo, przywracając równowagę na wszystkich poziomach. Adaptogen to wiele substancji leczniczych w jednej roślinie, wykorzystywanych zgodnie z aktualnym stanem organizmu. Adaptogeny dostarczają niezbędnych składników mobilizujących naturalne siły i mechanizmy obronne organizmu.
W efekcie żeń-szeń, tak jak inne adaptogeny, potrafi obniżyć zbyt wysokie ciśnienie albo podnieść do optymalnej wysokości zbyt niskie ciśnienie, potrafi uspokoić w stanie nadmiernego pobudzenia lub pobudzić w stanach zniechęcenia czy apatii." źródło
Początkowo kupiłam Ashwagandhę, jednak nie jest polecana przy chorobach autoimmunologicznych i oddałam ją mamie. Miałam po niej lekką hiperwentylację. Żeń-szeń syberyjski stosuję od 2 tygodni i czuję się świetnie! Mam nadzieję, że to nie autosugestia, ale czuję zmiany hmm w odbieraniu bodźców z zewnątrz - nie denerwuje się na widok ludzi, nie wkurzam jak czytam beznadziejne artykuły na temat odżywiania ;D, mam więcej energii w ciągu dnia i łatwiej przychodzi mi uśmiech.

Inne adaptogeny: korzeń lukrecji, reishi, schisandra, rhodiola, holy basil, gotu kola.
Podobno organizm się do nich przyzwyczaja i co jakiś czas trzeba zmienić.
  • 4. Kompleks witamin B - witaminy z grupy B wspierają nadnercza, wpływają na nasz nastrój, są koenzymami, czyli "doczepiają" się do enzymów, które stają się katalizatorami reakcji biochemicznych zachodzących w naszym organizmie - zachodzą one na okrągło i bez przerwy, odpowiadają m.in. za nasz stan duchowy, emocjonalny, za nasze sny.

Np. witamina B5 (kwas pantotenowy) jest przekształcana w organizmie w acetyl-CoA (acetylokoenzym A) - substancja potrzebna do przemiany glukozy w energię. Acetyl - CoA znajduje się we wszystkich komórkach naszego ciała, a także w dużych ilościach w nadnerczach, ze względu na dużą ilość energii, jakiej potrzebują na produkcję hormonów (np. kortyzolu, płciowych)

To, co możemy dostać w aptekach jest niestety śmieszne...

Przykładowy skład - Vitaminum B compositum Forte hec, tabletki
"witamina B1- tiamina (monoazotan tiaminy) – 1,1 mg (100% RDA), witamina B2- ryboflawina – 1,4mg (100% RDA), witamina B6 – chlorowodorek pirydoksyny – 1,4mg (100% RDA), witamina B3 – niacyna (amid kwasu nikotynowego) – 16,00mg (100% RDA), witamina B9 – kwas foliowy (kwas pteroilomonoglutaminowy) – 200μg (100% RDA), witamina B12 – cyjanokobalamina – 2,5μg (100% RDA), witamina B7 – biotyna (D-biotyna) - 50μg (100% RDA), witamina B5 – kwas pantenowy (D-pantotenian wapnia) 6,00mg (100% RDA).
celuloza mikrokrystaliczna, skrobia ziemniaczana, dwutlenek krzemu, stearynian magnezu. "

Zapotrzebowanie na witaminy podawane w mg, to ilość, która pozwala nam uniknąć poważnych skutków niedoborów owych witamin. Niestety najczęściej potrzebujemy tych witamin w dawkach kilka razy wyższych dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu, np. w przypadku niedoboru lub suplementacji np. w celu leczenia nadnerczy, jak u mnie. Każdy organizm jest inny, odżywia się inaczej, stresuje w innych sytuacjach, poziom aktywności fizycznej jest inny i niektórzy potrzebują czegoś 5 mg, inni 500 mg.

Polecam poszukać dobrego preparatu z wysokimi dawkami, bez zbędnych dodatków i w łatwo przyswajalnych formach. Kompleks witamin B działa również wspaniale na włosy i paznokcie ;)

więcej o witaminach z grupy B







Glinka kaolinowa posiada znakomite właściwości absorbujące, co w praktyce oznacza, iż stosowana wewnętrznie wiąże toksyny krążące w organizmie i przyspiesza proces ich wydalania. Glinka jest znakomitą pomocą dla adsorpcji zastałej żółci podczas oczyszczania organizmu ponieważ obniża ryzyko autointoksykacji(samozatrucie własnymi produktami przemiany materii). Świetnie sprawdza się w walce z kacem.
Po lekturze paru artykułów na temat balansu hormonów, doszłam do wniosku, że kluczowym elementem w każdej holistycznej terapii jest DETOKS. Toksyny, które dostają się do naszego organizmu przez skórę (kremy, balsamy, szampony, detergenty), jedzenie (metale ciężkie, hormony, pestycydy), powietrze (spaliny) przerywają, zakłócają tysiące reakcji zachodzących w naszym organizmie. Pozbawiają nas witamin i minerałów, niezbędnych do produkcji hormonów i ich regulacji. Toksyny w XXI wieku to problem każdego, nawet ludzi, którzy stosują kosmetyki wyłącznie naturalne i jedzą żywność organiczną. Są wszędzie, a nieskażonych miejsc na na naszej planecie jest coraz mniej. Trzeba by się zamknąć pod kloszem i stworzyć własny ekosystem. Albo przystosować do warunków i zredukować ilość toksyn i poprawić detoks. Zdecydowałam się na glinkę, bo wiele razy przekonałam się o jej dobrym działaniu oczyszczającym skórę i włosy - glinką można myć twarz, ciało i włosy, robić z niej maseczki czy używać jako pudru lub suchego szamponu do włosów. Glinka zawiera: krzem, żelazo, potas, magnez, tytan, sód, wapń, duże ilości glinu.
Dlaczego wiec nie spróbować glinki o jakości spożywczej?

Początkowy piłam mętny roztwór glinki z wodą, aktualnie mieszam pół łyżeczki glinki ze szklanką wody. Piję to 3h po posiłku. Najlepiej jest pić taki roztwór rano, niestety trzeba odczekać godzinę po przyjęciu leku (u mnie letrox i thybon), kolejne 30 min musiałabym czekać na ich wchłonięcie, a śniadanie 1,5h po obudzeniu to dla mnie trochę za późno.

  • 6. Witamina A
Endokrynolog przepisał mi dosyć sporą dawkę witaminy A - 12 000 j.m. (firma hasco lek), do tego witaminę D3 (Vigantoletten 1000 I.U., skład: cholekalcyferol, D,L-alfa-tokoferol, olej sojowy uwodorniony, żelatyna, sacharoza, skrobia kukurydziana, mannitol, celuloza mikrokrystaliczna, krzemionka koloidalna bezwodna, karboksymetyloskrobia sodowa typ C, talk, glicerolu tristearynian), niestety jej skład mi się nie podobał i wybrałam firmę My Protein (2500 I.U, skład: cholekalcyferol, olej z oliwek, żelatyna, gliceryna).





  •   Dostępne są także preparaty typu Adrenal Cortex zawierające czystą wołową korę nadnerczy (proszek, tabletki lub płyn- najdroższy, ale najefektywniejszy).
  Pierwszy raz użyto takiego preparatu w 1898. Sir William Osier podał taki ekstrakt choremu na Addisona (niedoczynność nadnerczy). Od tamtej pory są stosowane z powodzeniem do dziś, także u osób z wyczerpanymi nadnerczami w różnym stadium zaawansowania. Taki preparat dostarcza znacznie więcej niż syntetyczny kortyzol, wprowadzony w 1950 roku. Wspiera, odnawia i wzmacnia nadnercza, nie zastępuję terapii hormonalnej, ale dostarczają składników niezbędnych do ich odbudowy - m.in. kwasy nukleinowy "nadnerczowy" RNA i DNA, składniki odżywcze i niewielkie ilości hormonów. Dzięki właściwościom odbudowującym, zregenerowane komórki nadnerczy znów mogę wydzielać ich optymalne ilości.
  Syntetyczne hormony jak hydrokortyzon (ang. cortisone, prednisone, prednisolone) niwelują objawy, niestety nie działają na przyczynę. Mają dużo więcej skutków ubocznych, powodują m.in. że przysadka mózgowa wydzielająca ACTH (adrenokortykotropina, kontroluje korę nadnerczy i stymuluje ją do produkowania glikokortykosteroidów - głównie kortyzolu) widzi syntetyczny hormon i przestaje stymulować nadnercza do produkcji własnych. Maskują jednak symptomy wyczerpanych nadnerczy, lekarz zarabia, koncern farmaceutyczny zarabia, więc pozornie wszystko gra.

Rozważam taką suplementację, ale zastanawiam się, czy jest mi rzeczywiście potrzebny.
 

źródło - suplementacja a nadnercza [ang]
CZYTAJ DALEJ
TOP