czwartek, 28 sierpnia 2014

W konfrontacji z masowymi mediami tępiącymi bezglutenową modę

  Moda na dietę bezglutenową to ściema. Poznaj 6 popularnych mitów o glutenie, na które nie ma dowodów -filmik

Czy gluten to trucizna?
Nie, nie jest trucizną, nie umieramy po nim, nie dostajemy wysypki, nie chorujemy od razu na raka, nie mamy zaburzeń świadomości czy mowy - nie od razu, nie po jednorazowej konsumpcji chleba - ale po zjedzeniu ziemi, błota, kawałka plastiku też nie. Gluten (ale także przetworzoną żywność typu fast foody) możemy jeść latami i być zdrowi- szczególnie gdy jedzenie dużej ilości żywności przetworzonej równoważymy relaksem, uśmiechem, aktywnością fizyczną, dodatkiem świeżych warzyw i owoców. Gluten dobrze zapycha, jest łatwo dostępny, tani, można szybko wyczarować z niego danie: makaron z sosem, kanapki.

Kto nie toleruje glutenu?
To prawda, że na celiakię choruje 1% ludzi. Alergie też nie zdarzają się dość często. Ale nietolerancje, problemy z trawieniem - wzdęcia, zaparcia, zgaga, bulgotanie w żołądku, hemoroidy, mdłości, brak apetytu, a ostatnio choroby autoimmunologiczne - to dotyka wielu z nas. Nie ma dobrych badań na to ile ludzi na prawdę go toleruje lub nie - każdemu zalecam odstawić go na miesiąc i ponownie wrócić i ocenić reakcję. Oczywiście gluten nie jest odpowiedzialny za wszystkie Twoje problemy trawienne, bo jeśli będziesz jadł same warzywa i np. kaszę jaglaną, świeże owoce, orzechy, awokado, a popijał to colą siedząc pół dnia na kanapie to raczej nie odczujesz dużej różnicy w samopoczuciu.
Poza tym celiakia nie zawsze jest dobrze diagnozowana - nie wystarczy badanie z krwi, trzeba pobrać wycinek z dwunastnicy lub jelita (podczas gastroskopii/kolonoskopii) aby mieć 100% pewność - niektórzy lekarze diagnozują celiakię u swoich pacjentów dopiero po kilku latach, kiedy owy pacjent jest już na prawdę wymęczony ciężkim stanem jelit.
[źródło - ile z nas nie toleruje glutenu?]
Badanie dowodzi, że tylko mniej niż 1/8 z chorych osób ma stwierdzoną celiakię, 1/3 Amerykanów nie toleruje glutenu, a 8/10 mają do tego genetyczne predyspozycje.

Dieta bezglutenowa odchudza?
"Za nawagę i otyłość odpowiedzialne są złe cukry i tłuszcze" - zgadzam się. Ale nie tylko, bo wszystko co jest wysoko przetworzone i ma wysoki indeks glikemiczny, szkodzi.
Sam gluten nie powoduje otyłości. Nadwaga przecież nie wynika z jedzenia jednej, niezdrowej grupy produktów. Wynika z kilku czynników takich jak stan organów wewnętrznych (wątroba, jelita, trzustka, tarczyca itd.) stres, ilość snu, aktywności fizycznej, spożywanych cukrów, indeksu glikemicznego potraw, rozkładu tłuszczu, węglowodanów, białek, genetyki, rodzaju tłuszczów. Sam gluten nie powoduje tycia. Ale przejście na dietę bez glutenu, czyli bez przetworzonej żywności- bez chleba, ciastek, naleśników, muffinek, bułek, drożdżówek eliminuje jednocześnie z naszej diety dodawany do nich cukier, utwardzone tłuszcze, syrop glukozowo-fruktozowy, maltodekstryna, nadmiar soli, spulchniacze, zagęstniki, barwniki.

Gluten wpływa na tarczycę
Gluten ma podobną budowę molekularną do komórek naszej tarczycy. W chorobach autoimmunologicznych takich jak Hashimoto i Graves - powoduje m.in. zwiększony atak przeciwciał i szybszą destrukcję tarczycy, dlatego jego eliminacja jest bardzo ważna. 
[źródło1] [źródło2] [źródło3] [źródło4] [źródło5]
Gluten upośledza nasze trawienie, zawiera fityniany, które zmniejszają zdolność absorpcji witamin i minerałów z pokarmu, powoduje stany zapalne jelit i ich nieszczelność. W jelitach zachodzi konwersja hormonów: ft4 do f3- tego aktywnego, odpowiadającego za poziom naszej energii, koncentracji, stan włosów, paznokci, szybkość metabolizmu - jeśli jelita nie pracują sprawnie i szybko, konwersja nie zachodzi wydajnie, mamy zbyt dużo hormonu ft4, a za mało ft3 (free T3, wolny hormon trójjodotyronina)- badania nie zawsze to pokazują, bo ft4 może konwertować do rT3- czyli odwróconego T3, niestety nieaktywnego. Najprościej mówiąc- gluten upośledza pracę jelit, a jelita odgrywają ważną rolę w pracy tarczycy - konwersji hormonów. Jeśli macie problemy trawienne, np. wypróżniacie się rzadziej niż raz dziennie, nie macie apetytu, macie hemoroidy, a jednocześnie czujecie się słabi i macie inne objawy niedoczynności tarczycy - warto rozważyć eliminację glutenu, a następnie innych zbóż.
Wracając do filmiku - żadna z ich tez, nie jest potwierdzona badaniami. Skąd wiedzą, że gluten na pewno nie wpływa na tarczycę? Gdzie są fakty, dowody?
"Chcesz opierać się na faktach i dowodach? Nie daj się straszyć glutenem" Yyy, ja się nie bałam glutenu. Po prostu odstawiłam, sprawdziłam i już wiedziałam - nie toleruję go. Sprawdź to sam.


 

Czy jedzenie bezglutenowe jest drogie?
Według mnie, nie jest. Jestem studentką, nie zarabiam, pieniądze dostaję od rodziców i nie narzekam. Na jedzeniu lubię oszczędzać, żeby móc kupić sobie coś do ubrania czy makijażu. Kupuję często najtańsze warzywa: marchew, cebula, burak, owoce tylko te, które są akurat w promocji. Jeśli np. jest promocja na awokado - kupuję kilka sztuk (jeśli są twarde, zmiękną po kilku dniach leżenia).
Warzywa, owoce - nie mówię o tych ekologicznych, można dostać w każdym markecie, na targu, wyhodować samemu (pietruszka, koperek, szczypiorek, kiełki - np. na parapecie w kuchni i już mamy świetne źródło witamin i minerałów), przyjąć od znajomych, którzy mają nadmiar w ogródku, a najlepiej jest kupować je sezonowo- np. obecnie jest to cukinia, jabłka, śliwki itd.. niedługo zacznie się sezon na dynię.
Warzywa i owoce można na zapas zamrozić, zrobić przetwory np. dżem bez cukru, z dodatkiem agar-agar, ukisić (kisić możemy każde warzywo, nie tylko tradycyjne ogórki i kapustę, ale marchewkę, buraka, cukinię - kiszone warzywa są naturalnymi probiotykami i zawierają duże ilość witamin i minerałów, enzymów - znacznie więcej od surowych). Przecenione warzywa można dostać tanio nie tylko w marketach, ale także w sklepach ze zdrową żywnością i nie zawsze oznacza to te nadpsute - często zdarzają się takie dobrej jakości. Wiejskie jaja, mięso, ryby, owszem są droższe, -ale dla chcącego nic trudnego, można znaleźć ciekawe okazje, ja jajka ekologiczne kupuję tylko na promocji. Troszkę gorszym, ale tańszym wyborem są jaja od kur z wolnego wybiegu - ja kupuję je za ok 4-6 zł za 10 sztuk, indyk z małej hurtowni - 18 zł za kg, ryby świeże też na promocjach, w ostateczności mrożone - wg. mnie to wciąż lepsza opcja niż zapychanie się zbożami, glutenem. Rzadko pozwalam sobie na tuńczyka lub łososia z puszki. Dobrym pomysłem jest wątróbka, kości, żołądki, serca- mięso to jest bardzo pożywne, zdrowe, bogate w witaminy, wspaniałe źródło białka i tanie. Niestety trzeba nauczyć się je przyrządzać.
Wiórki kokosowe i suszone owoce bez siarki można kupić w korzystnych cenach przez internet, to samo mąka kokosowa, lniana, z nasion konopi, z pestek dyni, orzechy - opłacają się duże, np. kilogramowe paczki - zakupy wystarczają na kilka miesięcy, a jest to żywność, którą długo możemy przechowywać na półkach i zawsze można coś pysznego wyczarować. Masło klarowane można dostać w biedronce za niecałe 15 zł, smalec za 2 zł, orzech kokosowy i awokado - 2 zł/ sztukę, a na olej kokosowy są często internetowe promocje - ostatnio dzięki [Elenie] (dzięki;*) znalazłam: [27 zł za 900ml nierafinowanego oleju kokosowego]. Promocja trwała 1 dzień, aktualnie kosztuje 39 zł, to wciąż bardzo korzystna cena.
Jeśli nie zrezygnowaliście z reszty zbóż, to kilo ryżu, kaszy jaglanej, gryczanej -te produkty są na prawdę tanie (chyba, że macie celiakię i potrzebujecie takich z potwierdzeniem braku glutenu).

Dieta bezglutenowa nie polega na kupowanie wszystkiego ze znaczkiem "bezglutenowe" - poniżej wyjaśnię, dlaczego to się nie sprawdza. Dieta bez glutenu i bez zbóż polega to zjedzeniu porcji np. tartej marchewki z wołowym burgerem zamiast kanapek na śniadanie, jajecznicy zamiast owsianki, placków kokosowych, orzechowych, z cukinii zamiast tradycyjnych z mąki pszennej, makaronu z cukinii zamiast pszennego, porcji owoców zamiast drożdżówki, a w przypadku gdy jemy bezglutenowe zboża: przetworów z mąki ryżowej (np. papier, makaron ryżowy), kukurydzianej (np tortilla), gryczanej.

Zamienniki zwyczajnych, tradycyjnych dań w wersji bezglutenowej- są owszem, drogie, ponieważ muszą przejść wiele badań pod względem obecności glutenu, tak, aby nie szkodziły nawet chorym na celiakię.
Niestety ich składy są troszkę kpiną:


Chleb wieloziarnisty bezglutenowy 300g BEZGLUTEN Cena: 10 zł

Skład: woda, skrobia kukurydziana, mąka ryżowa, olej rzepakowy, mąka gryczana, mąka z łubinu, błonnik pokarmowy, serwatka w proszku (z mleka), substancje zagęszczające: guma guar, guma ksantanowa, hydroksypropylometyloceluloza; drożdże piekarnicze, substancja utrzymująca wilgoć: gliceryna; sól spożywcza, mąka z ziaren słonecznika, dextroza, siemię lniane 0,7%, ziarno słonecznika 0,2%, płatki gryczane 0,2%, zarodki kukurydziane 0,2%, sezam 0,2%, emulgator: mono i diglicerydy kwasów tłuszczowych, regulator kwasowości: kwas winowy.

 

  

Chleb powszedni bezglutenowy 300g BEZGLUTEN Cena: 8 zł

Skład: woda, skrobia pszenna bezglutenowa, skrobia kukurydziana, mąka ryżowa, mąka kukurydziana, nieutwardzony tłuszcz roslinny, cukier, glukoza, drożdże, substancja zagęszczająca: guma guar i hydroksypropylo- metyloceluloza, sól, błonnik pokarmowy, proszek carob (Carochoc), substancja spulchniająca: wodorowęglan sodu, regulator kwasowości: lakton kwasu glukonowego, sezam.

Cukier, tłuszcze roślinne, dodatki, spulchniacze- nie warto za nie przepłacać. Chleb taki dedykowane jest ludziom chorym na celiakię, a więc ich jelita wymagają często więcej "troski" a karmione są zbożami, które je jeszcze bardziej podrażniają. Mąka kukurydziana, ryżowa -nie są glutenowe, ale mają do niego bardzo podobną budowę i organizm często je myli, co powoduje podobną reakcję. W chlebach pojawiają się często nasiona i orzechy - one również zawierają lektyny drażniące jelita.

Babeczki z kremem kakaowym Meranetti bezglutenowe bez laktozy 4x50g SCHAR, Cena: 13 zł

Skład: jaja, krem nougat 18,1%, (cukier, syrop glukozofruktozowy, woda, krem z orzechów laskowych 10%, tłuszcze roślinne, cukier gronowy, alkohol etylowy, kakao 3%, substancja zagęszczająca: pektyna, aromat), cukier, skrobia kukurydziana, mąka ryżowa, olej roślinny, kakao w proszku 4%, stabilizator: sorbitol, syrop glukozowy, emulgator: mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, mąka kukurydziana, środek spulchniający: winian monopotasowy i wodorowęglan sodu, substancja zagęszczająca: mączka chleba świętojańskiego i guma ksantanowa, sól, aromat naturalny.

 Składy są często dużo gorsze od tych tradycyjnych, pszenicznych, gdzie łatwiej znaleźć coś bez konserwantów...

Karpatka bezglutenowa [ciasto w proszku] 500g BEZGLUTEN

Skład:

Ciasto: skrobia kukurydziana, skrobia pszenna bezglutenowa, proszek do pieczenia bezglutenowy, cukier, substancja zagęszczająca: guma guar, emulgatory: lecytyna rzepakowa i mono i diglicerydy kwasów tłuszczowych, pektyna, błonnik pokarmowy, regulatory kwasowości: E 575.
Krem: cukier, skrobia kukurydziana, skrobia ziemniaczana.

 Cukier, zboża, zagęszczacze, aromaty, regulatory, błonnik...- wszystkie te składniki są sztuczne, przetworzone, nie dostarczają nam witamin, minerałów, enzymów, energii... ładnie smakują i powodują sytość, al także wysokie wyrzuty insuliny, prowadząc do insulinooporności, cukrzycy, a przetworzone tłuszcze do wysokiego poziomu cholesterolu LDL. Uważam, że nie są warte swojej ceny.

Herbatniki petit beurre bezglutenowe 150g SCHAR
Skład: skrobia kukurydziana, mąka kukurydziana, cukier, masło, modyfikowana skrobia z tapioki, jaja, mleko pełne w proszku, syrop z buraka cukrowego, emulgator: mono i diglicerydy kwasów tłuszczowych, substancje spulchniające: wodorowęglan amonu i wodorowęglan sodu, sól, naturalny aromat, regulator kwasowości: kwas cytrynowy.

 Pan w filmiku mówi, że dieta bezglutenowa wymaga czytania etykiet, czytania składów, dogłębnej analizy - wymaga tego każda zdrowa dieta, jeśli nie chcemy truć się chemicznymi dodatkami, polepszającymi smak, wygląd potraw z białego proszku bez smaku - zmielonego zboża. Poza tym - na zanieczyszczone glutenem produkty takie jak. sery, wędliny, ciastka, paczki orzechów itd- powinni zwracać uwagę tylko chorzy na celiakię, czyli podobno ok 1%. 

 

 

Wyobraźcie sobie gluten, jako produkt, który znajduje się na rynku i jego producenci chcą go sprzedać w dużych ilościach, by mieć dużo zysku, ponieważ produkują go na wielką skalę. Dobrze go reklamują, jako świetne źródło witamin z grupy B i płacą, by umieścić go na pierwszym miejscu w piramidzie zdrowego odżywiania. Niestety kiedy po latach ogromnego popytu na zboża, gigantycznego wzrostu konsumpcji, okazało się, że zboża wcale nie są takie zdrowe, powodują pośrednio plagę chorób autoimmunologicznych, problemy trawienne i szereg innych chorób, popyt na produkt maleje. Sprzedawca szuka sposobu, na jego utrzymanie i obalanie "mitów" o jego wadach - wykorzystuje wszystkie mass media: internet, tv, bannery reklamując swój produkt. Komu wierzycie? Sprzedawcy, np. takiemu z telewizji Mango - produkt wydaje się być idealny, bez wad, super skuteczny i mieć korzystną cenę, czy latach doświadczeń ludzi, którzy bardzo się na nim zawiedli i przepłacili?

 

 

 Nie dajcie się zwieść artykułom na portalach typu onet, wp, interia, zdrowie, gazetom i telewizji - są opłacane przez rolników, hodowców, markety.

Odstaw gluten i sprawdź sam. Jeśli masz jakieś naukowe dowody na nieszkodliwość glutenu, podziel się w komentarzu! 


Podobne posty: [zboże - mit zdrowej owsianki][odstaw pszenicę, czyli sposób na płaski brzuch]; [gluten, pszenica, zboża- czy warto jeść?] 

17 komentarzy

  1. W ostatnim czasie jak grzyby po deszczu są te produkty z przekreślonym kłosem. Sama nigdy nie zastanawiałam się nad dietą bezglutenową, nie stosuję jej. Ale czytam i to bardzo dużo. Od samego początku wzbudzała kontrowersje :) Dobry wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego dieta bezglutenowa wzbudzała kontrowersje?

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że przez łatwy dostęp, cenę i popularność mąki pszennej stała się czymś normalnym, na porządku dziennym, zdrowym, akceptowanym, uznawanym. Chleb, makaron, mąka pszenna to podstawa nie jednej polskiej kuchni. Do tego piramida zdrowia, która na pierwszym miejscu stawia zboża, nie uwzględniając ich wad, a koloryzując zalety, bądź też je dopisując. Przez to wszystko nie jesteśmy w stanie zaakceptować faktu, że zboża mogą jednak szkodzić.

      Usuń
    3. Faktycznie niektóre osoby to szokuje jak mowię ze zboża szkodzą wszystkim. Czasem ludzie na mnie patrzą jakbym co najmniej była z jakieś nieznanej planety Pluto.

      Usuń
  2. Ale mnie ten film ubawił, dawno się tak nie śmiałam choć nie wiem czy nie powinnam płakać. Ech żyje bez tych płatków bezglutenowych, bez specjalistycznego sklepu, ba nawet bez marketu. Potrzebuję tylko mięsnego, warzywniaka i rolnika:-) Przyjęłam zasadę, że nie kupuję gotowych rzeczy bo nie rozumiem nazw i nie mam ochoty się specjalizować w chemii spożywczej i pisać do każdego producenta z pytaniem czy składnik XYX jest z glutenu. Nie mam siły na czytanie etykiet. Jabłko czy szpinak nie ma etykiety. A jak kiepsko wygląda to nie kupuje.
    Tak naprawdę jeśli ktoś ma celiakie to dla dobra tej osoby i wygody cała rodzina powinna przejść na bezgluten. Mojej rodzinie to wyszło na zdrowie.
    Szkoda, że facet nie wspomniał o istotnych rzeczach że nawet każde leki mogą mieć gluten. Przez to że miałam objawy jak po glutenie musiałam odstawić leki na tarczycę. Firma farmaceutyczna odpisała mi, że żaden składnik nie jest robiony ze zbóż, ale nie napisał mi że nie zawiera glutenu. Wystarczy, że na jednej linii pakują różne leki i wtedy wszystko się przenosi. Jak wspomniałam lekarzowi, że może by przepisał receptę na lek robiony na bazie tej substancji czynnej to był ogromnie zaskoczony bo tego się nie praktykuje.
    Wiesz co jest smutne w tym wszystkim, że dziś pod hasłem "postęp" oferuje się nam "szybka pseudożywność" i dosłownie wszystko musimy sprawdzać. Bo przecież każde warzywo, owoc można tak zmodyfikować na potrzeby zysku, że będzie nam szkodzić. I trzeba być czujnym bo to co dziś nasz organizm akceptuje jutro może być inne i już szkodzić.... ciągła praca nas czeka....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio coraz częściej spotykam się z krytyką diety bezglutenowej. Nawet wśród znajomych wolę się nie przyznawać, że ją stosuję. Wiadomo, że nie każdy musi. Nie jadam też nabiału, co nie znaczy że każdy tak powinien robić. Jak komuś nie szkodzi, to niech je. Ja na swoim przykładzie widzę pozytywne zmiany. Może nie schudłam, ale poprawiła mi się cera, nie mam problemów jelitowych, nie czuję senności po każdym posiłku. Jem produkty nieprzetworzone, właściwie są to warzywa, mięso, jaja, owoce i kasza jaglana. Nie udało mi się być na czystym paleo, dołożyłam więc do menu kaszę jaglaną i nie zauważyłam nic niepokojącego. Za to ostatni miesiąc pokazał mi, że droga jaką obrałam jest słuszna. Tak się złożyło, że często miałam jakieś spotkanie towarzyskie i jadłam to co dawali: muffinki, makaron z sosem, pierogi itp. Efekt: pogorszenie stanu cery (nie wierzyłam że coś takiego dzieje się za sprawa jedzenia, ale teraz zaczynam wierzyć), wzdęcia, bóle żołądka po jedzeniu. Sama się zdziwiłam. To co od dawna przestało mnie nękać, wróciło jak zaczęłam jeść produkty mączne/z cukrem. Mój facet, który czy chce czy nie chce je to co ja, gdy wraca z delegacji narzeka na problemy po jedzeniu stołówkowym, i nawet on widzi różnicę w samopoczuciu po moim jedzeniu. Coś więc w tym musi być. Może nie u każdego będzie poprawa, ale widocznie ja mam nadwrażliwość na zboża. Po co więc mam je jeść? Nie cierpię z powodu braku dawniej jadanych produktów. Zakupy robię głownie na bazarku i moim zdaniem wychodzi taniej. Dieta jaką mam wcale nie jest dla bogatych. Prowadzę budżet domowy i jakie było moje zdziwienie, gdy pewnego miesiąca na jedzenie wydaliśmy o 300 zł więcej niż zwykle. A był to miesiąc, gdy sobie odpuściłam i wróciłam do starych nawyków, typu pizza mrożona, gotowy sos do spagetti itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też wychodzi taniej takie bezglutenowe paleo. A jak smacznie;-)
      Zmusilam męża do odstawienia glutenu - schudl 20kg (glutenowe regularnie jadł kromkę chleba rano, pierogi raz w tygodniu), zeszły jemu żylaki z nóg, nie bolą go plecy. A jak niedawno zjadł buleczke i popil piwem to następnego dnia był opuchniety że ledwo go rozpoznalam.

      Usuń
  4. Dla mnie gluten to trucizna. Mam wysypkę niemal od razu po zjedzeniu, potworny ból brzucha i biegunkę. Na kilka godzin jestem wykluczona z funkcjonowania bo dolegliwości bólowe tyle trwają. Wysypka z twarzy schodzi dłużej.....

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie jadłam produktu z przekreślonym kłosem poza waflami/chipsami ryżowymi, co też zdarzało się sporadycznie. Jeszcze zanim przeszłam na paleo, a już byłam na b/g, b/n i b/c po prostu gardziłam tymi produktami.
    Niemniej bezglutenowa/paleo kosztują dokładnie tyle ile chcemy, żeby kosztowała, bo faktycznie wiele można tańszym kosztem, choć to wymaga czasu i uwagi [choćby właśnie domowe uprawy i przetwory]. Niestety większość orzechów i paleo mąk wychodzi bardzo drogo mimo, że są wydajne [bo kto normalny piekłby ciasto na dużą blachę z mąki 30-50zł/kg?].
    Nie ukrywam, że mój portfel ucierpiał na zmianie diety, ale też to wynika z tego, że lubię różnorodność i lubię dobre jedzenie. Sporo pieniędzy schodziło mi na orzechy, jaja z wolnego wybiegu, łososia, mąki i inne tego typu dodatki [chociaż Lidl ma często łososia w promocji].
    Niemniej najgorszym aspektem takiej diety jest jedno - podstawa żywienia to produkty, które szybko się psują i trzeba się bardzo dobrze organizować, żeby nie być stratnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korzystam z bazarku i zwykle kupuje tyle ile trzeba, małe porcje do spożycia 2-3dni. I uważam, że to jest zaleta tej diety, że je się świeże rzeczy. Mąkę kokosową można zrobić samemu z kokosa za 4zł - przepis można znaleźć w necie. Jajka można kupować bezpośrednio od rolnika, bez pośredników i jest taniej. Fakt, wymaga to troszkę organizacji, i szukania.

      Usuń
    2. Ja jeszcze nie miałam przyjemności korzystać z mąk paleo, więc i bez tego się da. Powstrzymuje mnie cena, bo faktycznie drogie. Jakbym już potrzebowała trochę, to pewnie zmieliłabym kaszę gryczaną lub jęczmienną w młynku do kawy. Orzechy faktycznie sporo kosztują, więc ja traktuję je jako przekąski, zamiast słodyczy. Omijam przepisy w których trzeba mielić szklankę jednych orzechów, następnie szklankę innych. Zaznaczam, że na paleo nie jestem, bo jadam kaszę jęczmienną i czasem cieciorkę. Próbowałam robić różne przepisy z książki "Paleo dieta" Cordaina (chyba) ale te potrawy mi nie smakowały. Nie wiem dlaczego, pewnie to kwestia przypraw. W ogóle z przyprawami jest tak, że trzeba dobierać pod siebie. Zrobiłam ostatnio konfitury wg bardzo zachwalanego przepisu. Składały się z nektarynek, pomarańczy, laski wanilii i cynamonu. I wiecie co? Mi nie smakują. Podejrzewam, że przez połączenie smaku cynamonu z waniliowym. Wiem, że piszę oczywistą rzecz i każdy wie, ale ja nie raz przez korzystanie z przepisu co do litery stworzyłam danie dla mnie mało zjadliwe.

      Usuń
    3. Ja wszystkie przepisy modyfikuję - nigdy nie kupuję specjalnie jakichś produktów, bo znalazłam akurat przepis na ciasto z mąki orzechowej, z buraka czy z dodatkiem wanilii lub suszonych grzybów- daję, to co akurat mam w domu - najczęściej jest to mąka kokosowa, marchewka, cukinia, wiórki kokosowe, suszona cebula i zawsze wychodzi coś, co mi pasuje :)

      Usuń
    4. Suszona cebula? Sama suszysz? Myślę że jeszcze jeden dodatkowy wpis co do organizacji jedzenia na bez glutenie by się przydał :) A na pewno by nie zaszkodził. Swoją drogą przeraża mnie to że produkty które pierwotnie same w sobie glutenu nie zawierają zostają nim zanieczyszczone w procesie produkcyjnym.. np. ostatnio kupiłam cynamon mielony znanej marki i zawierał ostrzeżenie o glutenie.. masakra :( Albo nawet taki owies który podobno sam w sobie glutenu nie ma też jest zanieczyszczany a szkoda. Ale w sumie samo odstawienie glutenu to połowa wyzwania, co prawda ja go jeszcze nie odstawiłam ale przymierzam się do tego. Jednak coś czego nie umiem sobie póki co wyobrazić, nawet mimo że wiem że powinnam, to odstawienie nabiału.. Rano kawa z mlekiem, na uczelni na przekąskę serek wiejski, po powrocie do domu znowu kawa z mlekiem, czasem na kolację twaróg, niestety ale strasznie mi produkty mleczne smakują, są dość tanie, szybkie i wygodne do zjedzenia bo nic nie trzeba z nimi robić - wystarczy otworzyć i zjeść. Może źle szukam bo już o tym pisałaś a ja nie znalazłam, ale byłabym wdzięczna za post o tym właśnie jak odstawić nabiał.
      A tak w ogóle to gratuluję Ci świetnego bloga! Ciekawy i wartościowy, więc pisz dalej :) Tylko może więcej dodawaj właśnie jedzeniowo przepisowych postów bo są najbardziej takie codzienne i do wykorzystania.

      Usuń
    5. Nie, jestem leniwa i kupuję gotową :<
      Myślę nad takim wpisem, jak właśnie przejść na dietę bez nabiału i glutenu... ale na razie czeka mnie wrześniowy egzamin więc trochę to potrwa : P
      Dziękuję bardzo i pozdrawiam!

      Usuń
  6. Hej, Anita, super wpis, prawda o nietolerancji glutenu. Mam niedoczynność, niestety sama ją sobie zdiagnozowałam po 7 latach problemów i wegetacji... zaczęłam NDT - była super poprawa samopoczucia i spadek wagi, ale do czasu... znów próbowałam się ratować. Prosty test eliminacyjno-prowokacyjny na gluten uświadomił mi, że też go nie toleruję... Sprawdzałam wiele razy, aż się upewniłam. Rezygnacja z przepysznych obiadków mojej mamy typu: pierogi, knedle, pyzy i kopytka, ciast, tortów była nie lada wyzwaniem. Do tego omijanie cukierni i piekarni i pożegnanie się z moją ukochaną kuchnią włoską - makaronami i pizzą... Było ciężko. Ale nawracające codzienne bóle głowy ustąpiły, wzdęcia, wiatry, krosty na ramionach i dekolcie odeszły. Nie mówię, że w ogóle nie jem glutenu. Po prostu unikam. Jem warzywa, owoce, mięso, jaja. Nie zrezygnowałam z mleka, bo z obserwacji wynika, ż nie mam nietolerancji. Jest ok. Najwspanialszym odkryciem dla mnie jest olej kokosowy nierafinowany - jest mega. Nie sądziłam, że tłuszcz można jeść łyżeczką i czuć przyjemność ;) Twój blog niesamowicie mi pomógł. Odzyskuje po woli chęć życia, lepsze samopoczucie, waga powoli, ale spada. Pozdrawiam Cię serdecznie, dobrze że jesteś ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. I dokładnie to, co podkreśliłaś Anito, bezglutenowy nie znaczy zdrowy! Jest mnóstwo produktów bez glutenu, a cała tablica Mendelejewa się kłania... :D

    OdpowiedzUsuń

TOP