środa, 20 lutego 2019

Czy warto przejść na dietę bezglutenową?


Dieta bezglutenowa? Ale co to? Dlaczego? Ja tam wszystko toleruje, nie mam żadnych problemów z glutenem!


"zmęczony jestem", "ale mi się chce spać", "niedobrze mi", "od rana zjadłem tylko jedną kanapkę i nie jestem głodny", "ostatnio źle sypiam, często budzę się w nocy".

Gluten to białko roślinne, które występuje w zbożach. Najwięcej jest go w pszenicy, życie, jęczmieniu i owsie.

Gluten nadaje wyrobom zbożowym sprężystości, świetnie spaja wszystkie składniki, pełni rolę "kleju". To dzięki niemu ciasto na pizzę czy naleśniki jest takie sprężyste i elastyczne. Im więcej glutenu w danym zbożu tym bardziej atrakcyjne dla piekarzy.
To prawda, że zboża spożywamy od pradawnych dziejów, więc skąd ten "bezglutenowy szał", dlaczego nagle przestajemy tolerować białko, które w diecie człowieka istnieje od tylu lat?
Ano bo ...ludzie lubią sobie upraszczać życie, produkować żywność, która się lepiej sprzedaje, lepiej wygląda i lepiej smakuje... więc zaczęto ją modyfikować genetycznie.
Zboża modyfikowane genetycznie zawierają kilkanaście razy więcej glutenu. A za tym już organizm ludzki nie nadąża i dlatego tak wiele z nas nie toleruje zbyt dużej ilości glutenu.

Pierwszy raz o diecie bezglutenowej dowiedziałam się 6 lat temu, kiedy żaliłam się na kobiecym forum, że lekarze nie potrafię mi pomóc, kiedy mówię, że nie mam apetytu. Radzili lekkostrawną dietę: jasne pieczywo i chudy nabiał.



Jedna dziewczyna odpisała wtedy - "spróbuj diety bezglutenowej". A cóż na to mądra ja? Wyśmiałam ją.

Niestety, było ze mną coraz gorzej, więc po paru tygodniach stwierdziłam, że ZARYZUKUJĘ, tym bardziej, że parę osób poparło jej poradę.

W głowie wciąż pojawiało się ...ALE PRZECIEŻ JA NIE MAM ŻADNEJ NIETOLERANCJI GLUTENU! Spożywam go od urodzenia!

a z drugiej strony:..."zmęczona jestem", "spać mi się chce", "niedobrze mi", "od rana zjadłam tylko jedną kanapkę i nie jestem głodna", "ostatnio źle sypiam, często budzę się w nocy i mam koszmary".

Więc spróbowałam. Minął tydzień. Nie odczuwałam większych zmian. Minął drugi, czułam się minimalnie lepiej, ale może to tylko autosugestia? Albo fakt, że zaczęłam przez to jeść zdrowiej i gotować sobie sama?

Po 3 tygodniach spróbowałam wrócić do glutenu - kupiłam najzwyklejszą pszenną bułkę. Byłam w szoku na to, jak zareagował mój organizm - silnym zatruciem pokarmowym. Kontynuowałam dietę bezglutenową, wciąż mając nadzieję, że to przypadek... ale niestety, no nie. Kolejne próby powrotu do glutenu kończyły się dokładnie tak samo. Mdłości, brak apetytu, silne zatrucia, mgły mózgowe...

Zaczęłam drążyć temat i  coraz bardziej interesować się dietetyką.
Dotarło do mnie, że Ci wszyscy lekarze wcale nie mieli racji, to nie ja sobie coś ubzdurałam, a jasne pieczywo, chudy nabiał i gotowane warzywka to nie jest wcale zdrowa dieta, to nie jest dieta dla mnie.

W takim razie - nie jesz glutenu? To czego tak właściwie nie możesz?
Przede wszystkim tego, co zawiera mąkę pszenną - pieczywo: chleb, bułki, drożdżówki, makaron, pizza...
Słyszałam często: "Ja bym tak bez nie mogła".
 A wiecie czego ja bym nie mogła? Dłużej cierpieć i marnować swojego zdrowia.

..."zmęczony jestem", "spać mi się chce", "niedobrze mi", "od rana zjadłem tylko jedną kanapkę i nie jestem głodny", "ostatnio źle sypiam, często budzę się w nocy" - na prawdę, nie szukacie przyczyny?

Powracając do wstępu... nigdy nie wiesz, na jakie nietolerancje cierpisz, dopóki tego nie sprawdzisz... i to wcale nie musi być gluten!
A jak to sprawdzić? U mnie żadne testy nie wykazały nigdy nietolerancji na gluten (robiłam także testy genetyczne na celiakie, niczego nie wykryto).
Jak dla mnie, najlepszym sposobem na wykrycie nietolerancji nie tylko glutenu, ale także laktozy, kazeiny, całego nabiału, orzechów, cytrusów, roślin psiankowatych czy jakiejkolwiek grupy produktów jest ich eliminacja na min 3 tygodnie - max 3 miesiące i stopniowe ich ponowne wprowadzanie do diety.



Jeśli chodzi o gluten, to można wyróżnić 3 główne typy jego nietolerancji:

Celiakia, czyli uwarunkowana genetycznie choroba układu odpornościowego. W wyniku tej choroby, zanikają kosmki jelitowe, czyli wypustki, które są odpowiedzialne za wchłanianie wartości odżywczych z pożywienia. Jak można się domyślić - przy tej chorobie stajemy się niedożywieni, ponieważ substancje odżywcze z pożywienia nie zostają wchłonięte do krwiobiegu, nie docierają do organów, które bez nich nie funkcjonują poprawnie.

Alergia, czyli uczulenie na gluten. Reakcja jest natychmiastowa - np. w momencie kontaktu z glutenem, osoba chora ma problemy z oddychaniem czy pojawia się reakcja alergiczna w postaci wysypki, zaczerwienień, opuchnięcia.

Nadwrażliwość, (to to, na co ja cierpię), czyli reakcja na gluten, która nie została potwierdzona badaniami genetycznymi (celiakia), ani też nie jest to reakcja natychmiastowa (alergia). Nadwrażliwość przejawia się problemami trawiennymi (wzdęcia, zaparcia, mdłości itp.), które pojawiają się nawet do 48h po spożyciu glutenu, brain fogi (mgły mózgowe, uczucie odrealnienia, trudności w koncentracji), bóle głowy, zapalenia zatok, bóle mięśni i stawów.

Co ostatecznie zyskałam dzięki diecie bezglutenowej?

  • apetyt, (czyli to, na czym mi najbardziej wtedy zależało),
  • usprawniłam pracę mojej styranej tarczycy,
  • pozbyłam się także problemów z wiecznie zatkanymi zatokami,
  • zyskałam energię (duużo energii!),
  • pozbyłam się zaburzeń odżywiania (gluten uzależnia ;) - zboża to węglowodany, które zapychają, ale nie da się nimi najeść - czy też często po kanapce czujecie się jeszcze bardziej głodni?),
  • chronicznego zmęczenia (zachciało mi się w końcu żyć!),
  • lepiej śpię (rzadko miewam koszmary, rzadko budzę się w nocy, szybciej zasypiam),
  • nauczyłam się sama gotować (okazuje się, że mąkę pszenną bardzo łatwo zastąpić zdecydowanie bardziej wartościowymi odżywczo, a równie smacznymi),
  • założyłam tego bloga :D

Może i Ty dzięki diecie eliminacyjnej odkryjesz składnik/grupę produktów, która Cię ogranicza, powoduje, że czujesz się gorzej? To niekoniecznie musi być gluten!
W dzisiejszych czasach nie trudno być nadwrażliwym na jakiś składnik,
...jeśli tylko czujesz się słaby, niedożywiony (pomimo spożywania odpowiednie ilości kalorii, dbania o swoje zdrowie), spróbuj ograniczyć na jakiś czas gluten, następnie laktozę, cukier, a jeśli tylko poczujesz się lepiej - kontynuuj to! Sam oceń, co jest dla Twojego organizmu pokarmem, a co tylko "zapychaczem". Jeśli dalej czujesz, że coś jest nie tak spróbuj eliminacji FODMAPS, czy diety AIP (dla osób z problemami z układem odpornościowym, np. Hashimoto, stwardnienie rozsiane, alergie).

Podsumowując - czy warto przejść na dietę bezglutenową?
1. Warto! Czy warto na stałe? Nie zawsze - to nie jest dieta dla każdego. Na pewno warto spróbować, sprawdzić swoje samopoczucie i najważniejsze - nie zniechęcać się, kiedy nie widać różnicy po eliminacji produktów glutenowych. Zawsze będziesz mógł powiedzieć - byłam na diecie bezglutenowej, nie czułem różnicy, to nie dla mnie.
2. Na dietę bezglutenową warto przejść RAZ i PORZĄDNIE - wyeliminować go konkretnie na okres minimum 3 tygodni, a maksimum 3 miesiące (to okres, podczas którego przy gwarancji 100% diety bezglutenowej pozbywamy się go z organizmu).
3. Warto odstawić wszystkie produkty zawierające gluten, a także te możliwie zanieczyszczone nim. Jeśli po okresie min 3. tygodni nie odczujemy żadnej różnicy, ale po ponownym wdrożeniu np. zjedzeniu kawałka chleba, bułki czujemy dyskomfort ze strony układu pokarmowego lub nerwowego - spróbujmy diety bezglutenowej na dłuższą metę, to na prawdę tylko kwestia zmiany nawyków, przyzwyczajeń ;) Na rezultaty czasem trzeba poczekać trochę dłużej.
4. Co w takim razie jeść? Zastąp pszenicę innymi mąkami zbożowymi - jaglaną, gryczaną, ryżową czy amarantusową lub wyeliminuj od razu wszystkie zboża i przerzuć się na: ziemniaczaną, kokosową, kasztanową, migdałową, konopną, grochową, dyniową czy najmniej popularną: bananową, Teff, Cassava. Z tych wszystkich mąk możesz dostać, a jeszcze lepiej - zrobić sam wszelkiego rodzaju chleby, bułki, drożdżówki, pizzy, ciasta, desery.


Diety bezglutenowej trzymam się nawet w podróży (a podróżuję dosyć sporo). Gorzka czekolada na Camp Nou w Barcelonie (taka z Carrefoura, z solą morską :3), woda kokosowa i gorzka Ritter Sport - z braku laku, mój ulubiony zestaw :D, nie było nic innego w lokalnych sklepikach i po lewej - Spanish Chorizo - czyli hiszpańska, surowa, dojrzewająca kiełbasa <3)

Pytacie też, gdzie zamawiam te moje "dziwne" produkty typu mleko ryżowe, bezglutenowa mąka kokosowa, jaglana, gryczana, ryżowa - otóż różnie, ostatnio w Easyeco, bo mieli akurat 10% zniżki przy zapisie do newslettera  i zaprosili do współpracy :D

A w dziale produkty bezglutenowe  (czyli takie 100%, niezanieczyszczone glutenem) oprócz mojej ulubionej gorzkiej czekolady Trapa ze stewią zamiast cukru  (jedyne 5 PLN!) znalazłam też mój hit & truefoodporn - baton kokosowy z Really Raw o super mocnym składzie (daktyle, orzechy (orzechy nerkowca, migdały i pasta migdałowa), kokos oraz wanilia w proszku <3).

*Wpis powstał dzięki współpracy z EasyEco :)

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP