O MNIE

Kim jestem?

23 letnią studentką ze śląska. Jak łatwo się domyśleć, kocham alpaki. Kocham także jeść i dbać o swoje zdrowie, które zostało trochę zachwiane - tak powstał blog. Mam prawie rude włosy, prawie zielone oczy i prawie 58 cm w talii. Prawie dobrze się czuję, mam prawie uregulowane hormony. Nie lubię, jak coś jest "prawie" i zawsze dążę do tego, aby było jak najlepiej. Jestem perfekcjonistką i za nic w świecie nie chcę walczyć z tą cechą, bo to ona pozwoliła mi zdać maturę, studiować i przede wszystkim - zająć się swoim zdrowiem.


Co studiuję?

Inżynierię i technologię chemiczną w j.angielskim na Politechnice Śląskiej, jestem na 4 roku. Jak powiedziała moja mama: "tak bardzo znienawidziłaś j. polski w liceum, że nawet nie chciałaś w tym języku studiować". Wybrałam ten kierunek, bo lubię chemię, j. angielski i nie żałuję wyboru. W przyszłości chciałabym jednak zostać naturopatą i pomagać innym.


Czym się interesuję?

Wszystkim dookoła mnie. Ulepszaniem jakości życia, samorozwojem. Trochę psychologią i naturą ludzką, w szczególności wpływem toksyn na nasze samopoczucie, nasze szczęście, sen, marzenia i decyzje. Uwielbiam podróże, zarówno po Polsce, nad morze, w góry, a także za granicę. Najlepiej spontaniczne ;)!  Uwielbiam Emilie Autumn, Epice, Jonsiego z Sigur Ros, Eivor Palsdottir i chciałabym kiedyś zobaczyć Islandię, a także odwiedzić każdy kontynent. Szybko uczę się j. obcych, powoli medycyny :D. Lubię oglądać ciekawe fotografie, szczególnie makro, portrety i streetfashion. Lubię przerabiać ubrania, dekorować stare, brzydkie pudła, robić kartki urodzinowe o ile starcza mi cierpliwości na zwijanie pasków w quilling, śpiewać Epicę i grać na pianinie, pomimo, że nie robiłam tego od kilku dobrych lat. Słucham też dubstepu i rapu. Z zewnątrz jestem spokojna, wewnętrznie jeden mindfuck. 

Dlaczego założyłam bloga?

Aby dzielić się doświadczeniem dotyczącym dbania o zdrowie. Problemy z tarczycą, trawieniem, hormonami i wypadaniem włosów to coraz bardziej powszechne problemy. Lekarze w Polsce albo nie mają, albo nie chcą posiadać odpowiedniej wiedzy. Leczą tylko objawy, bez szukania przyczyny. Jeśli boli Cię głowa, to weź apap, masz wzdęcia to espumisan, a jeśli biegunkę to duspatalin. Na cięższe przeziębienie koniecznie antybiotyk, a na wieczny katar leki antyalergiczne. Wsadzają wszystkich pacjentów do jednego worka, z którego ciągną wielką kasę. Każdy z nas jest inny, wymaga innego podejścia i poświęcania mu uwagi.


Na co choruję?

W 2010 okazało się, że cierpię jednocześnie na dwie choroby autoimmunologiczne - Hashimoto i Graves-Basedow, przez które moja tarczyca jest ciągle atakowana przeciwciałami i zmniejsza się (jest niszczona). Wbrew powszechnej opinii wśród polskich lekarzy - ten stan można zahamować. Początkowo cierpiałam na nadczynność tarczycy, aktualnie - niedoczynność. Przyjmowałam kolejno euthyrox 50, następnie zamieniłam go na letrox, ponieważ nie zawiera laktozy, która nie służy Hashimoto, po czym do leczenia dołączyłam na własną rękę thybon. Aktualnie biorę tylko NDT - naturalny ekstrakt ze świńskiej tarczycy, a letrox odstawiłam. Czuję się najlepiej. Więcej o NDT napisałam [tutaj] i [tuta].


Jeden ginekolog twierdzi, że mam PCOS (zespół policystycznych jajników), drugi, że nie. Mam lekko podwyższone androgeny, brak okresu. Mam nietolerancje glutenu (nie celiakię, którą wykluczyłam przez badania z krwi i wycinek z dwunastnicy). Mam także wyczerpujące się nadnercza, o czym napisałam więcej

tutaj: [nadnercza].

Dlaczego nie jem zbóż, nabiału i glutenu?

Zaczęło się od mojego złego samopoczucia - nie miałam w ogóle apetytu, a jak coś zjadłam, robiło mi się niedobrze + szereg innych objawów związanych z trawieniem. Lekarze stwierdzili, że mam IBS - zespół jelita drażliwego, zalecili lekkostrawną dietę - chudy twaróg, jasne pieczywo, chuda wędlina, ryż, gotowane warzywa. Zapisali sporo leków (m.in. duspatalin, tribux, meteospazmyl, controloc, polprazol), które pomagały tylko początkowo. 

W internecie dowiedziałam się o tym, że gluten szkodzi, a w szczególności chorym na Hashimoto (każdy lekarz niestety wyśmiał mój pomysł), ponieważ ma bardzo podobną budowę molekularną do tarczycy (potwierdzone wielokrotnie naukowo) - co potęguje atak immunologiczny. Nie wierzyłam, że mam na niego nietolerancje - przez 19 lat życia jadłam codziennie kilka kromek chleba, makaron, dużo zbożowych ciastek, obowiązkowo na śniadanie owsianka. Odstawiłam, bo nie miałam nic do stracenia.


I co się okazało? Zyskałam wreszcie normalne samopoczucie i trochę apetytu.

Następnie dowiedziałam się o zbożach i ich negatywnym wpływie (oraz reakcji krzyżowej z glutenem), kolejno o nabiale -że zawiera krowie hormony, które wpływają negatywnie na nasz układ hormonalny - mam na myśli mleko, jogurty, ser żółty, twaróg). I tak przeszłam na dietę paleo wykluczającą właśnie zboża i nabiał. Zyskałam dzięki temu wielki apetyt i jeszcze lepsze samopoczucie. Wyleczyłam się z zaburzeń odżywiania, chociaż byłam pewna, że zostaną ze mną do końca życia. Trwało to co prawda kilka miesięcy, bo nie da się z dnia na dzień zmienić stylu odżywiania o 180 stopni. 90% żywności, którą jem teraz, nie jadłam nigdy wcześniej. Czuję się teraz na prawdę świetnie, zaczęłam realizować swoje marzenia o podróżach, mam mnóstwo energii, nie mam problemów z zasypianiem, trawieniem, pokochałam także gotowanie, dzięki czemu znalazłam swoją życiową pasję ;) 


TOP